Ostatni raz nieznani sprawcy zaatakowali we wtorek tuż po godz. 13. Po całej galerii szybko rozniósł się przejmujący fetor. Klienci w popłochu, zatykając nosy uciekli z budnku. Niektórym smród dał się jednak mocno we znaki i zmusił do wymiotów.

Na miejscu pojawiła się straż i rozstawiła ogromne wentylatory. Po godz. 15 centrum handlowe znów miało zostać otwarte.

Teraz policja i ochrona szukają na nagraniach monitoringu sprawców. Przy poprzednich atakach udało się ich zarejestrować. A w Galerii Słupsk już cztery razy trzeba było ewakuować klientów przez powalający fetor. Sprawca nie jest ten sam.

Poprzedni atak miał miejsce w czwartek. Jak pisze "Głos Pomorza", wtedy substancję wylano w sklepie C&A. Wcześniej w Reporterze i na schodach.

Sprzedawcy mieli obawy, że substancja jest trująca. Rozwiewała je firma Polimeni zarządzająca galerią. Jej przedstawiciele zapewniali, że środek zbadano. Jak pisze "Głos Pomorza", żadnych badań jednak nie było, bo właśnie właściciel centrum musiałby za nie zapłacić. Uznano jednak, że skoro nikt nie trafił do szpitala, to środek nie jest toksyczny.

Byłeś tam? Widziałeś to? Poinformuj nas za pośrednictwem infooko.pl.

p