Kurs językowy za granicą nie jest tani. Słuchaczkę RMF FM kurs w Brighton na południu Anglii kosztował on pięć tysięcy złotych. Dlatego przez myśl jej nie przeszło, że trzygwiazdkowy hotel, w którym kursanci zostali zakwaterowani ma dodatkowych lokatorów - pluskwy.

Już pierwsza noc okazała się koszmarem - kobieta nie mogła spać, bo czuła, że jest gryziona. "Pluskwy były napuchnięte i czerwone. Przypuszczam, że były pełne mojej krwi" - mówiła dziewczyna w RMF FM. Po dwóch nocach spędzonych w Brighton, dostała gorączki. " Zaczęły puchnąć mi nogi, stopy. Ukąszenia zaczęły się powiększać, robić się bardziej czerwono-fioletowe" - mówi słuchaczka. Dziewczyna wróciła do Polski i wylądowała w szpitalu. Plamy wielkości dłoni już powoli znikają z jej ciała. Okazuje się, że ugryzienia pluskiew wywołały ostrą reakcję alergiczną.

Międzynarodowa szkoła językowa wciąż zachwala hotel w Brighton. Pracownica sekretariatu podkreśla, że to znacznie wyższy poziom niż akademik. W sprawie pluskiew szkoła głosu nie zabrała.