Kurs językowy - pluskwy zamiast gramatyki
Kurs językowy w Wielkiej Brytanii może skończyć sie szybkim powrotem do kraju i pobytem w szpitalu. Przekonała się o tym słuchaczka RMF FM, którą pogryzły pluskwy w hotelu w Brighton.
- Uwaga! W co drugim słoju jagód jest zaraza
- Uważaj na larwy robaków w chlebie z Ustki
- Ponad 60 osób może być zarażonych włośnicą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kurs językowy za granicą nie jest tani. Słuchaczkę RMF FM kurs w Brighton na południu Anglii kosztował on pięć tysięcy złotych. Dlatego przez myśl jej nie przeszło, że trzygwiazdkowy hotel, w którym kursanci zostali zakwaterowani ma dodatkowych lokatorów - pluskwy.
Już pierwsza noc okazała się koszmarem - kobieta nie mogła spać, bo czuła, że jest gryziona. "Pluskwy były napuchnięte i czerwone. Przypuszczam, że były pełne mojej krwi" - mówiła dziewczyna w RMF FM. Po dwóch nocach spędzonych w Brighton, dostała gorączki. " Zaczęły puchnąć mi nogi, stopy. Ukąszenia zaczęły się powiększać, robić się bardziej czerwono-fioletowe" - mówi słuchaczka. Dziewczyna wróciła do Polski i wylądowała w szpitalu. Plamy wielkości dłoni już powoli znikają z jej ciała. Okazuje się, że ugryzienia pluskiew wywołały ostrą reakcję alergiczną.
Międzynarodowa szkoła językowa wciąż zachwala hotel w Brighton. Pracownica sekretariatu podkreśla, że to znacznie wyższy poziom niż akademik. W sprawie pluskiew szkoła głosu nie zabrała.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!