Kurski: "Wyborcza" jest ofiarą Maleszki
To był akt chrześcijańskiego miłosierdzia - tak o pozostawieniu Lesława Maleszki w "Gazecie Wyborczej" mówi jej wicenaczelny Jarosław Kurski. W 2001 roku Maleszka przyznał się, że był agentem SB, jednak go nie zwolniono i nadal redagował teksty. "Praca Maleszki od 2001 roku miała charakter socjalny i humanitarny" - mówił Kurski w Radiu ZET.
- Lesław Maleszka, gwiazda esbecji
- Prezydent nie robi nam łaski
- Maleszka jednak pisał w "Wyborczej"
- "Wyborcza" humanitarna tylko dla agentów?
- "Spotkanie Maleszki było szokiem"
- Ludzie tacy jak Maleszka nie mogą być dziennikarzami
- Maleszka ma prawo pisać, jeśli znajdzie wydawcę
- Prawda o śmierci Pyjasa i tak wyjdzie na jaw
- Zdrada Maleszki rozbiła mój świat
- "Maleszka to świnia, nie skruszony zdrajca"
- Michnik przyznał mi, że Maleszka to agent
- "Maleszka to kliniczny przypadek zła"
- Kurski: TVN nie może znieść naszego bojkotu
- Tajemniczy agent opowie o sprawie Pyjasa
- Maleszka: Zrobiłem potworne zło
- Wassermann wiedział, że Maleszka jest agentem
- "Wyborcza" robi wszystko, by zniknął temat Maleszki
- TVN uwzięła się na Jacka Kurskiego?
- Maleszka stanie przed prokuratorem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To nie był żaden wyraz abolicji, co nasi przeciwnicy próbują nam wmawiać. To był akt chrześcijańskiego miłosierdzia" - próbował tłumaczyć wicenaczelny "Wyborczej" w programie Moniki Olejnik. "My w <Gazecie Wyborczej> też mamy swoje życiorysy. Przeszliśmy przez więzienia, przez podziemie" - dodał. Zastrzegł jednak, że gdyby to od niego zależało, Maleszka zostałby zwolniony.
Wczoraj telewizja TVN wyemitowała drugą część filmu "Trzech kumpli" o zabójstwie Stanisława Pyjasa i współpracy Lesława Maleszki z SB. "Film bardzo dobry, bardzo mocny" - ocenił Kurski. Gdy w 2001 roku Maleszka do wszystkiego się przyznał, ówczesny redaktor naczelny "Wyborczej" Adam Michnik zdecydował, że nie zwolni go z pracy. Zakazał mu jednak publikacji tekstów.
"Maleszka przekroczył granicę, bo złamał zasady, na jakich funkcjonował przez te siedem lat. W sposób, moim zdaniem, całkowicie nieuprawniony, z wdziękiem typowym dla perfekcyjnego agenta, przedstawił się jako osoba, która ma wpływ na linię redakcyjną pisma, co nie jest absolutnie prawdą, co było nadużyciem. I właśnie dlatego spotkałem się z Maleszką i dałem mu szansę złożenia dymisji, z czego on skorzystał" - tak Jarosław Kurski mówi o piątkowym rozwiązaniu umowy o pracę z Maleszką.
"Dla mnie to jest dyskomfortowa sytuacja, że musiałem pracować z Maleszką. Ale tezę, że Maleszka jest odpowiedzialny za śmierć Pyjasa, trzeba sprawdzić" - powiedział Kurski w Radiu ZET. "Pytanie o odpowiedzialność Lesława Maleszki za śmierć Pyjasa to pytanie otwarte i tym powinna zająć się prokuratura" - dodał.
Jarosław Kurski zastrzegł: "<Gazeta Wyborcza> jest taką samą ofiarą Maleszki, jak inni. Przyjęliśmy go w 1993 roku. Nie mieliśmy powodu mu nie ufać. Był jednym z nas, a okazał się człowiekiem prowadzącym podwójną grę".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!