"Powiedziano nam, żebyśmy przyszli następnego dnia. Dopiero po interwencji w polskim konsulacie policja przyjęła zgłoszenie" - relacjonuje wczorajsze perypetie Radosław Bajon, pilot feralnej wycieczki. "Straciliśmy pieniądze, telefony komórkowe" - dodaje.

Pielgrzymi stanęli przed nie lada dylematem. Musieli podjąć decyzję, czy chcą od razu wracać do Polski, czy poczekają na kolejny autokar z Polski. Zdecydowali jednak, że nie wyjadą.

Włoska policja nie odnalazła jeszcze autokaru. Wielki autobus przepadł jak kamień w wodę.

Jak poinformował polski konsul w Rzymie, także inni polscy pielgrzymi padli ofiarą złodziei. Tym drugim okradziono autokar.