Tłumacze wraz z rodzinami na razie przebywają w specjalnym ośrodku. "Dotychczas go nie opuszczali. Chcieliśmy, by po przeżyciach wojennych przez jakiś czas po prostu odetchnęli w bezpiecznym miejscu. Ten czas się kończy, Irakijczycy opuszczą ośrodek w ciągu najbliższych tygodni" - zapowiada Arkadiusz Szymański, dyrektor generalny Urzędu ds. Cudzoziemców i Repatriacji. Rodziny byłych tłumaczy chodzą na lekcje polskiego, dla dzieci są prowadzone zajęcia szkolne i przedszkolne. Urząd już nadał wszystkim Irakijczykom objętym programem pomocy status uchodźcy, a po zakończeniu kursu adaptacyjnego zostaną oni zakwaterowani w mieszkaniach należących do Ministerstwa Obrony Narodowej.

"Irakijczycy nie będą mieszkać w jednym mieście, przygotowaliśmy dla nich mieszkania w różnych częściach kraju. Ze względów bezpieczeństwa nie mogę podać, jakich - mówi DZIENNIKOWI Magdalena Wojciechowska, rzecznik Wojskowej Agencji Mieszkaniowej.

Iraccy tłumacze i ich rodziny mieszkać będą między Polakami. Jezeli przez rok nie znajda pracy, otrzymają wsparcie finansowe - około 1 tysiąca złotych na osobę. "Liczymy, że w czasie tego roku zaaklimatyzują się w nowym kraju i staną na nogi finansowo" - mówi Szymański.

Podczas wojny w Iraku terroryści zabili około 300 tłumaczy wojsk koalicji. Polski rządowy program pomocy dla współpracowników polskiego kontyngentu dotyczył osób, które "w trakcie współpracy zgłaszały istotne pogorszenie warunków życia lub zagrożenie życia, będące konsekwencją współpracy z polskimi kontyngentami".

Tacy współpracownicy mieli do wyboru dwie formy pomocy: jednorazową wypłatę 40 tysięcy dolarów na urządzenie sobie życia w Iraku lub w innym kraju poza Polską. Druga forma pomocy to ewakuacja wraz z rodziną do Polski i pomoc w ułożeniu na nowo życia w naszym kraju. Na tę formę pomocy zdecydowało się 25 Irakijczyków.