Obrona skazanych w styczniu braci W. rozważa powołanie na świadka żony Tomasza W. - Marleny. Kobieta, która wcześniej odmówiła zeznań w sądzie, teraz opowiedziała swoją historię w prasie i telewizji. "Skoro zdecydowała się mówić w mediach, być może zechce zeznawać w sądzie. Oczywiście ma prawo się nie zgodzić, ale skoro jest gotowa mówić o tym publicznie, to może zmieniła zdanie co do zeznawania w sądzie. Rozważamy możliwość powołania jej na świadka" - powiedziała DZIENNIKOWI Małgorzata Lubieniecka-Chełstowska, adwokat Tomasza W.

"Jesteśmy niewinni tego, co się stało. Powinien się przyznać ten, kto to zrobił. Ja się domyślam, kto to zrobił" - mówi po wyroku Tomasz W., jeden ze skazanych za zabójstwo braci. Nie chciał jednak ujawnić, kto - jego zdaniem - zabił recydywistę.

Marlena W. może okazać się cennym świadkiem. Kobieta twierdzi, że winny śmierci zlinczowanego przestępcy jest jej własny ojciec - Wiesław K. i jego kolega Stanisław M. Obaj mężczyźni zostali skazani jedynie za znieważenie zwłok Józefa C. i dostali po 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Obrońcy braci W. dziwią się, że kobieta zdecydowała się przemówić dopiero teraz i to na łamach mediów. Jednak uważają, że jej zeznania mogą okazać się bardzo pomocne w sprawie.

Mieszkańcy Włodowa od lat terroryzowani byli przez agresywnego recydywistę Józefa C. Policja nie chciała w tej sprawie interweniować. 1 lipca 2005 roku mieszkańcy wzięli sprawiedliwość w swoje ręce i zlinczowali Józefa C. 15 stycznia 2009 roku sąd w Olsztynie skazał trzech braci W. na cztery lata więzienia za śmiertelne pobicie recydywisty. Obrońcy od razu zapowiedzieli apelację. "Jeszcze nie zaczęliśmy pisać apelacji, ale już wkrótce zabieramy się za pracę" - mówi mecenas Lubieniecka-Chełstowska.