Tu-154 nie lądował! Pilot wydał komendę "odchodzimy"!

| Aktualizacja:
X

Na 22 sekundy przed uderzeniem w drzewa pilot Tu-154, Arkadiusz Protasiuk, wydał komendę "odchodzimy". Zapisu tego polecenia nie odczytali rosyjscy eksperci - ale udało się odzyskać go z czarnych skrzynek specjalistom z Polski! Co działo się naprawdę w ostatnich sekundach?

psav

Ostatnie sekundy lotu prezydenckiego Tu-154 nie były desperacką próbą posadzenia tutki we mgle, jak podaje raport MAK, tylko prawidłową realizacją odejścia. - To wynika z zapisów z czarnych skrzynek - potwierdza w rozmowie z gazetą "Fakt" płk Mirosław Grochowski, wiceprzewodniczący polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Komenda padła, gdy samolot zszedł na wysokość 100 metrów. Pilot zaczął wtedy wraz z drugim pilotem wyprowadzanie maszyny. Pierwsza napisała o tym "Gazeta Wyborcza".

W opublikowanych przez Rosjan stenogramach z kokpitu Tu-154m polecenie "odejścia" wydaje tylko drugi pilot - Robert Grzywna. MAK uznał więc, że to drugi pilot zauważył, że sytuacja jest krytyczna, ale kapitan nie zareagował. Dodano do tego komentarz: "Decyzji dowódcy statku powietrznego o odejściu na drugi krąg nie było". Tymczasem w grudniu polskim ekspertom z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego udało się odczytać kolejny zapis z czarnych skrzynek. W tym samym momencie, gdy w kabinie pilotów pada pierwszy komunikat "pull up", czyli na 22 sekundy przed katastrofą, kapitan Protasiuk mówi "odchodzimy".

"Komenda padła z ust i dowódcy, i drugiego pilota. Nie padła ona w otwartej przestrzeni, nie słyszała jej wieża w smoleńsku. Ten odczyt oznacza, że piloci usiłowali odejść na drugi krąg i wyprowadzić maszynę. To jest stwierdzone. Jest to kluczowa sprawa dla ustalenia przyczyn katastrofy – powiedział "Faktowi" płk Mirosław Grochowski.

Potwierdzenie "odejścia" przez drugiego pilota następuje osiem sekund później (czyli 14 sekund przed katastrofą). Co się działo w czasie tych 8 sekund? Jak podaje "Gazeta Wyborcza", tupolew przestał wtedy obniżać lot, a leciał na stałej wysokości 100 metrów. – Prawdopodobne jest, że to czas akceleracji obrotów silnika i kapitan rzeczywiście zwiększał jego moc – stwierdził były dowódca 36 SPLT płk.Tomasz Pietrzak. Bo odejście na drugi krąg łatwiej wykonuje się przy większej prędkości niż przy mniejszej.

Jak to możliwe, że Rosjanie nie dosłyszeli tego na czarnych skrzynkach, a naszym specjalistom się to udało? "Trudno mi się wypowiadać za Rosjan. My zastosowaliśmy nowe metody i odczytaliśmy" – powiedział "Faktowi" płk Grochowski.

Przełomowy odczyt podważa więc raport MAK. Bo potwierdza, że piloci nie chcieli lądować za wszelką cenę we mgle. Przeświadczeni o tym, że są na odpowiedniej wysokości postanowili poderwać maszynę i odlecieć. Niestety, błędne dane wysokościomierzy, które zmylił głęboki jar tuż przed lotniskiem spowodowały, że zamiast na wysokości 100 m, znajdowali się ok. 60 m niżej i wyprowadzenie samolotu okazało się już niemożliwe.

<<<czytaj także: TVN nakręcił film o katastrofie. Z jaką pointą?

Udostępnij na Facebooku
Źródło: fakt.pl
    • ~tadzio
      2011-01-16 21:47
      re juliś

      Bierze się to stąd, ze dalsze idealizowanie naszych pilotów doprowadzi do kolejnych tragedii.
      Nie wiem jak ty, ale mi się nie uśmiecha bliski kontakt ze spadającym samolotem
    • ~jag
      2011-01-16 21:48
      Raport MAK jest wiarygodny w zakresie przyczyn - PRZYCZYN a nie winy - zdarzenia. Oczywiście, jakby był uzupełniny o opis wydarzeń na wieży kontrolnej byłby bardziej wyczerpujący. Ale z punktu widzenia przebiegu katastrofy - to co działo się na wieży było nieistotne, marginalne wręcz.
      Rozwój tragedii był przerażająco konsekwentny od momentu zarejestrowania wypowiedzi dyr. Kazany "Prezydent nie podjął jeszcze decyzji..." Brak decyzji o wyborze lotniska zapasowego był - czy to się podoba czy nie - decyzją o lądowaniu w terenie przygodnym bez widoczności ziemi... Dlaczego tak było tuż przed rozpoczęciem zniżania zgodnie ze ściedżką schodzenia? To już tylko Bóg wie.
      A na pewno nie jest wyjasnienie przyczyn tragedii przez MAK - sprawą nauszenia honoru narodu polskiego !!!
    • ~SED
      2011-01-16 21:49
      Wmowili POwcom,ze to wina prezydehta [teza natychmiast lansowana przez GW] a general byl pijany.Posluchajcie Walesy "DAC TUSKOWI JESZCZE CZTERY LATA",a wasze dzieci za darmo zwiedza syberie i przeklna wasza POwska glupote na lasce KACAPA!!!
    AutorUwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.