Według wstępnych planów takie centrum działałoby w oparciu o istniejący już zespół ds. poszukiwań celowych w CBŚ, który na całym świecie tropi najgroźniejszych bandytów. Oprócz spraw związanych z porwaniami w kraju będzie się zajmowało również uprowadzeniami Polaków za granicami. Według naszych rozmówców jest realna szansa, że pieniądze na utworzenie centrum i jego wyposażenie przeznaczy Unia Europejska.

– Powinno mieć błyskawiczny dostęp do monitoringów miejskich, błyskawiczną ścieżkę do operatorów telekomunikacyjnych, aby ściągać niezbędne dane – mówi DGP jeden z funkcjonariuszy.

Policjanci z centrum byliby w stanie zająć się przypadkiem porwania na każdym etapie – od pierwszego sygnału o uprowadzeniu aż do zatrzymania sprawców.

Ten rodzaj przestępstwa jest bardzo specyficzny, tu najdrobniejszy błąd, np. w negocjacjach, może oznaczać śmierć ofiary. Stąd konieczność kształcenia profesjonalistów – mówią nasi rozmówcy.

Dzięki udziałowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego centrum byłoby też w stanie zająć się przypadkami porwań Polaków za granicą. Kompletną bezradność państwa w takiej sytuacji obnażyło porwanie polskiego inżyniera w Pakistanie w 2008 r. Brak skoordynowanych działań i zbyt późna reakcja przyczyniły się do jego tragicznej śmierci.

Jednak powstanie Centrum to plany na bliską, ale jednak przyszłość. Natomiast zespół ekspertów pod kierownictwem Zbigniewa Niemczyka, zastępcy prokuratora apelacyjnego w Gdańsku, już wypracował rozwiązania, które będą pomocne w pracy przy tego typu sprawach. Chodzi o szczegółową metodykę postępowania policji, prokuratury i służb w trakcie śledztwa dotyczącego porwania. – Najwięcej błędów można popełnić na początku, np. gdy do policji trafia pierwszy sygnał. Ten algorytm działania ma temu zapobiec – wyjaśnia jeden z prokuratorów.

Rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk dodaje – Przygotujemy system szkoleń dla prokuratorów i funkcjonariuszy wyspecjalizowanych w tym zagadnieniu.

Z policyjnych statystyk wynika, że przez ostatnie lata liczba uprowadzeń dla okupu utrzymuje się na podobnym poziomie – w 2011 roku było ich 11, a w poprzednich latach po 9. – Ostatnie, które zakończyło się śmiercią, było w 2007 r. W pozostałych policja wykryła sprawców – mówi rzecznik komendy głównej policji Mariusz Sokołowski.

Jednak do dziś nad działaniami policji i prokuratury cieniem kładzie się historia porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika. Serii fatalnych błędów prokuratury i policji nie zmienia nawet fakt, że dziś gdańska prokuratura powraca do wersji o samouprowadzeniu młodego biznesmena. W tej hipotezie Olewnik mógł sfingować porwanie, aby wyłudzić pieniądze od swojej bogatej rodziny lub być „zakładnikiem” do sfinalizowania interesów. Na jaw wychodzą również wykluczające się sprzeczności w zeznaniach jego najbliższej rodziny. Jak informowaliśmy jako pierwsi na łamach DGP, śledczy z policyjnej specgrupy wnioskowali do prokuratorów o objęcie zarzutami karnymi m.in Włodzimierza Olewnika.

30 osób uprowadzono dla okupu od 2009 roku

75 proc. taka jest skuteczność policji w ściganiu sprawców porwań