Na okładce jednego z numerów tygodnika "Nie" pojawił się znak zakazu, w który wpisano postać Chrystusa. Śledczy z mokotowskiej prokuratury dopatrzyli się w tym obrazy uczuć religijnych i skierowali akt oskarżenia do sądu. Jerzy U. został oskarżony o to, że jako redaktor naczelny tygodnika „Nie” spowodował opublikowanie na pierwszej stronie numeru 34 z sierpnia 2012 r., wpisanego w znak zakazu wizerunku Jezusa Chrystusa i związanego z nim kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Sześć osób poczuło się urażonych publikacją takiego wizerunku Jezusa i stąd zarzut obrazy uczuć religijnych - powiedział tvp.info Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej. 

Jerzy Urban uważa, że prokuratura popełniła idiotyzm, jakich w Polsce jest wiele. To nie tylko naruszenie wolności słowa, ale jawny nonsens. Ilustracja przedstawia po prostu zdziwionego Jezusa. Bo jak może być Jezus frasobliwy, to może być i Jezus zdziwiony. Ilustrowała tekst, który omawia krytycznie poczynania Kościoła w Polsce. Wobec tego sugeruje, że założyciela tego Kościoła dziwią te postępki - tłumaczy. Zostałem przesłuchany przez prokuraturę i odmówiłem składania wyjaśnień, ponieważ pragnę argumentować swoje racje przed sądem. Samo brzmienie prawa o obrazie uczuć religijnych jest absurdalne, bo można obrazić człowieka czy grupę ludzi, ale nie można uczuć, bo uczuciami są przecież także miłość czy nienawiść. Od setek lat przedstawia się Boga czy Jezusa w różnych rysunkach satyrycznych i coś takiego jest powszechnie przyjęte. A nagle, jak rysunek nie podoba się kilku osobom, państwo staje przeciwko wolności słowa - zauważył.

Sam rysownik tłumaczy, że nie chciał nikogo obrazić, a na ilustracji nie był Jezus, tylko długowłosy model.