Zapisy tysięcy godzin podsłuchów, informacji od agentów, zdjęć i filmów z ukrycia znanych polityków, biznesmenów i funkcjonariuszy - to wieloletni dorobek grupy specjalnej „Generał”, która próbowała rozwikłać zagadkę morderstwa byłego szefa policji. W sprawie tajnego archiwum toczy się dziś śledztwo.

Grupa "Generał" stosowała inwigilację na niespotykaną w wolnej Polsce skalę. Świadczy o niej choćby zainstalowanie podsłuchu pod trumną, w której złożono zwłoki Marka Papały. Chciano poznać ostatnie słowa, które skierują bliscy do zmarłego. Mogło tam paść coś, co posunęłoby sprawę do przodu - mówi DGP jeden z funkcjonariuszy, który widział dokumenty wytworzone przy tej operacji.

Od początku śledztwo koncentrowało się na dwóch wątkach. Jeden dotyczył podejrzenia, że to rodzina zleciła mord. W drugim, który przyjęto za najbardziej wiarygodny, podejrzanymi stali się politycy różnych opcji politycznych oraz biznesmeni.

W wątku rodzinnym zgromadzono nieprawdopodobną wręcz ilość plotek dotyczących osobistego życia komendanta Papały. Trafiały one do archiwum operacyjnego specjalnej grupy śledczej "Generał", która funkcjonowała pod bezpośrednim nadzorem kolejnych wiceszefów policji odpowiedzialnych za pion kryminalny.

Jeszcze bogatsza dokumentacja dotyczy wątku politycznego. Tutaj podsłuchiwano czołowych polityków sprzed dekady, a także osoby związane ze światem biznesu. Część z nich jest do dziś aktywna w życiu publicznym, wielu zrobiło od tamtej pory prawdziwe kariery - opowiada inny z naszych rozmówców.

Polityków podsłuchiwano, zbierano o nich informacje od agentów, sprawdzano przepływy na kontach. O tym archiwum krążą w gmachu Komendy Głównej Policji nieprawdopodobne legendy. Spytaliśmy biuro prasowe centrali policji, co dziś dzieje się z gromadzonymi przez wiele lat materiałami operacyjnymi. Chcieliśmy też wiedzieć, czy stenogramy i nagrania podsłuchów telefonicznych oraz z ukrytych kamer były niszczone, jeśli okazywało się, że nie mają znaczenia dla śledztwa.

Grupa operacyjno-procesowa Generał funkcjonuje i realizuje wytyczone jej zadania. W toku jej działania nie niszczono ani nie archiwizowano żadnych dokumentów. Grupa pozostaje w posiadaniu wszystkich zgromadzonych materiałów. Poza tymi, które formalnie zostały przekazane uprawnionym prokuratorom lub sądowi - brzmi odpowiedź, jaką przysłał nam rzecznik komendanta głównego policji inspektor Mariusz Sokołowski.

Łódzcy prokuratorzy weryfikują podsłuchy oraz materiały z pracy agentów, które przez lata gromadzili śledczy z „Generała”. Według nieoficjalnych informacji są bliscy postawienia zarzutów karnych płk Małgorzacie W., która niemal od momentu zabójstwa aż do 2010 r. dowodziła tą specgrupą. To oznacza, że przynajmniej część tajnych dokumentów ujrzy światło dzienne, gdyż będzie stanowiła dowód w procesie.