Opinia powstała na podstawie profilów psychologicznych pilotów, które prokuratura wojskowa otrzymała niemal po dwóch latach prac biegłych z Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Najpierw śledczy uznali, że dokument musi zostać uzupełniony. Ale jak ustalił "Nasz Dziennik", ostatecznie uznano, że portret psychologiczny sporządzony przez ekspertów z WIM jest miarodajny i zrezygnowano z opinii uzupełniającej.

Opinia psychologiczna załogi powstała m.in. w oparciu o relacje personelu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, członków rodzin i dokumenty z okresowych badań.

Z ekspertyzy wynika, że nie ma żadnych przesłanek pozwalających na formułowanie tezy, jakoby załoga tupolewa chciała lądować za wszelką cenę. Taką wersję wydarzeń forsował rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. MAK uznał, że dowódca miał osobowość konformistyczną, a wpływ na jego stan psychiczny i podejmowanie decyzji miały m.in. brak doświadczenia i umiejętności, strach przed konsekwencjami w przypadku niewylądowania w Smoleńsku oraz obecność w kabinie pilotów osoby trzeciej – co podważyli polscy śledczy.

Biegli potwierdzili jednak opinię raportu tzw. komisji Millera, że dowódca lotu do Smoleńska kpt. Arkadiusz Protasiuk wykazywał pewną skłonność „tunelowania poznawczego” oraz ukierunkowanie na wykonanie zadania przy biernej postawie załogi, która podporządkowywała swe działania decyzjom dowódcy.

Potwierdzono też błędy w szkoleniu. Biegli nie przeceniają też tzw. incydentu gruzińskiego, kiedy to Lech Kaczyński naciskał w czasie lotu do Tbilisi na pilotów, by lądowali, mimo sprzeciwu kapitana.

Artykuł w "Naszym Dzienniku" wulgarnie skomentował publicysta i pisarz Rafał Ziemkiewicz na Twitterze:

Jego komentarz wywołał burzę. - Do kogo konkretnie adresuje pan tego tweeta? - pytali jedni, inni krytykowali pisarza, za używanie wulgarnego języka. Rafał Ziemkiewicz się tłumaczył:

Jakby nie próbował lądować to by się nie rozwalił. RAZ już nie potrafi logicznie myśleć - komentował Marek Kozielski.