Ksiądz Charamsa w "Tygodniku Powszechnym" pisze o mowie nienawiści uprawianej przez księdza Oko, a także o języku przemocy i wykluczenia wobec homoseksualistów, niewierzących i osób zajmujących się gender.

Ks. Krzysztof Charamsa w artykule, drobiazgowo, punkt po punkcie, pokazuje w jaki sposób łamana jest chrześcijańska zasada sprzeciwiania się przemocy. Duchowny zadał sobie także trud spisania sformułowań, które regularnie pojawiają się w wypowiedziach ks. Oko. Są to m.in.: działania judaszowe, lewacka utopia, nienawiść, kłamstwo,maniacy, seksualizacja dzieci, terror, brutalny seks, seks ogierów, zboczeńcy, odmieńcy, homo-pedo-burdel itd. 

Działanie, na jakie ks. Oko ma eklezjalne przyzwolenie, to granie na niskich uczuciach i instynkcie nienawiści - uważa ks. Charamsa.

Poczynania ks. Oko są jaskrawym przykładem języka przemocy, który z łatwością daje się ocenić negatywnie z punktu widzenia teologii i etyki. Przemoc jest tu siłą wiodącą, ale nie jedyną; poparta jest także dużą dozą dość banalnej niekompetencji. Może właśnie dlatego, że "gdzie rozum śpi, budzą się upiory, braki kompetencji trzeba nadrabiać arogancją, despotyzmem i apodyktycznością - czytamy na łamach "Tygodnika Powszechnego".

Duchowny dodaje także, że brak reakcji Kościoła na wystąpienia księdza Oko, to skandal.

Z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej retoryka ks. Dariusza Oko jest nie do zaakceptowania. Godzi nie tylko w rzetelność naukową, ale też w ogólnoludzkie standardy przyzwoitości, a przy tym nadużywa autorytetu, jaki sobie przypisuje. Brak reakcji ze strony władz kościelnych na wystąpienia, które są przepełnione nienawiścią, to skandal. Warto być przyzwoitym, jak mawiał Władysław Bartoszewski, nawet wtedy, gdy się jest księdzem - naukowcem. A może właśnie szczególnie wtedy - pisze w "Tygodniku Powszechnym" ks. Krzysztof Charamsa.