Dziennik.plKraj

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

Polecą głowy po strzelaninie w Gruzji?

2008-11-26 | Ostatnia aktualizacja: 19:06 | Komentarze: 0 | skomentuj
Schetyna: Polecą głowy po strzelaninie w Gruzji

Schetyna: Polecą głowy po strzelaninie w Gruzji Fot. Artur Chmielewski / Inne

Wszystko rozstrzygnie się dziś, gdy na biurko premiera trafi raport z kontroli w BOR po ostrzelaniu w Gruzji konwoju z Lechem Kaczyńskim. Może to skończyć się dymisją szefa prezydenckiej ochrony - mówi wicepremier Grzegorz Schetyna i potwierdza, że według ABW incydent w Gruzji był prowokacją.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Schetyna w Radiu ZET zapowiedział, że "dzisiaj wieczorem, po południu" sekretarz kolegium do spraw służb specjalnych Jacek Cichocki "przedstawi premierowi raport odnośnie całej tej sprawy". Zapowiedział, że do dokumentu przygotowanego przez Cichockiego zostaną dołączone wyniki postępowania wewnętrznego w Biurze Ochrony Rządu oraz raport ABW.

>>>ABW oskarża: Strzelać kazał Saakaszwili

"W Gruzji doszło do skandalu, gdy ochrona BOR została celowo odcięta od prezydenta Kaczyńskiego" - mówi wicepremier i szef MSWiA. Sugeruje, że szef prezydenckiej ochrony Krzysztof Olszowiec o zmianie planu wizyty w Gruzji wiedzial już na pokładzie samolotu. Powinien wtedy skontaktować się z szefem BOR generałem Marianem Janickim i z nim to skonsultować.

Grzegorz Schetyna potwierdził jednocześnie informacje DZIENNIKA, że zajście w Gruzji było "gruzińską prowokacją". "Ale wolę zostawić konkluzję ministrowi Cichockiemu i premierowi" - powiedział szef MSWiA. Dodał, że dokument ABW to "jedna z prób wyjaśnienia tej bulwersującej kwestii".

Jeśli Krzysztof Olszowiec zostanie zdymisjonowany, to jaka będzie reakcja Lecha Kaczyńskiego? Według RMF FM prezydent postawi ultimatum: Albo Olszowiec, albo nikt, bo szef prezydenckiej ochrony to jeden z najbardziej zaufanych ludzi Lecha Kaczyńskiego.

>>>Kto i dlaczego strzelał w Gruzji

W niedzielę w Gruzji konwój samochodów z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. Padły strzały. Nikomu nic się nie stało. Prezydenci, którzy jechali z Tbilisi do jednego z osiedli przy granicy z Osetią Południową, zawrócili do stolicy Gruzji.

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl