Te książki uczą smakowania literatury
Mój wybór jest bardzo okrojony. Dwadzieścia pozycji to bowiem za mało, by zmieścić dorobek polskiej literatury, który powinien znać każdy licealista i każdy kulturalny człowiek w tym kraju - pisze w DZIENNIIKU Jan Englert, aktor i reżyser, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie.
- Kanon pokazuje symboliczny kod kultury
- Książki, które każdy uczeń musi znać
- Kanon nie może stać się zbiorem banałów
- Kanon przypomniał o dziedzictwie kulturowym
- Kanon lektur jest elementem tradycji
- Luty: Pokażmy ogólny obraz naszej kultury
- Kanon dla człowieka otwartego i myślącego
- Tadeusz Borowski dla otrzeźwienia
- Rozkład pisowskiej hegemonii
- Lektury? Kładę nacisk na poezję
- Pani minister do sztambucha
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W zestawieniu wymieniam "Treny" Jana Kochanowskiego. Ale przecież cała twórczość Kochanowskiego jest biblią języka polskiego, czerpiemy z niej do dzisiaj. Nic tak doskonale nie pomaga uzmysłowić młodemu człowiekowi, jakie bogactwo kryje się w polszczyźnie. Kochanowskiego trzeba przeczytać w całości.
Chronologii w tzw. programie szkolnym nie popieram. Powinien być ułożony z uwzględnieniem rozwoju psychofizycznego uczniów. "Pana Tadeusza" wbrew pozorom omawia się w szkole za wcześnie. Ten genialny utwór naprawdę smakuje w wieku 16 lat. Wcześniej jest piłą nieznośną, do której niechęć zostaje na całe życie. Przez nieodpowiednio ułożony program szkolny można zamordować miłość do literatury. Jestem też przeciwnikiem konkretnych tytułów. Ja wprowadzałbym uczniów w twórczość autora (np. w epokę, której tworzył), ale wybór utworów pozostawiałbym im.
Jasne, że nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie znał "Pana Tadeusza", "Dziadów", "Kordiana", "Wesela" czy "Lalki". Inteligentny człowiek nie powinien nawet przyznawać się, że nie czytał "Trylogii" Sienkiewicza, co niestety w naszych szalonych czasach jest powszechne. Już nie wspomnę o tym, że niektórzy polscy intelektualiści mówią, że "Trylogia" to słaba literatura. Może słaba. Ale nieznajomość "Trylogii" to nieznajomość kawałka historii Polski. I nie mam tu na myśli historii XVI wieku, tylko tego, co 100 lat temu było czytane jako Biblia i dlaczego?
Nauczyciel winien stawiać uczniom drogowskazy. Najciekawsze jest to, co uczniowie wybiorą i jak swój wybór uzasadnią. Nic nie wynika z lektury, do której zmusza się ucznia. Kolejną ważną rzeczą, o której powinien pamiętać nauczyciel: wybór lektur zależny od poziomu intelektualnego klasy. Dziś mamy do czynienia z próbą całkowitego ubezwłasnowolnienia internetowego. Wszystko musi być skontrolowane, ujednolicone. Żyjemy w czasach, w których zabija się indywidualność. A ja wolałbym zamiast układać kanon lektur skupić się na szukaniu sposobu zarażenia uczniów literaturą...
Jan Kochanowski - "Treny"
Mikołaj Rej - "Fraszki" (łącznie z figlarnymi)
Ignacy Krasicki - "Bajki"
Jan Potocki - "Rękopis znaleziony w Saragossie"
Adam Mickiewicz - "Dziady", "Pan Tadeusz"
Juliusz Słowacki - liryki, "Kordian" alternatywnie "Zygmunt"
Krasiński - "Nie-Boska komedia"
Aleksander Fredro - "Zemsta", "Śluby panieńskie"
Cyprian Kamil Norwid - do wyboru
Henryk Sienkiewicz - przede wszystkim "Potop"
Stanisław Wyspiański - "Wesele"
Stefan Żeromski - "Ludzie bezdomni", opowiadania
Władysław Reymont - "Chłopi"
Bolesław Leśmian - poezja
Julian Tuwim - "Kwiaty polskie"
Czesław Miłosz - poezja
Zbigniew Herbert - poezja
Tadeusz Różewicz - poezja
Stanisław Witkacy - przede wszystkim "Bezimienne dzieło"
Witold Gombrowicz - "Dzienniki", "Ferdydurke"
Sławomir Mrożek - "Tango"

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!