"Strategia udziału Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w operacjach międzynarodowych", którą w najbliższych dniach zajmie się rząd, jest pierwszym dokumentem jasno określającym, po co i w jaki sposób będziemy się angażować w pokojowe i wojenne misje. A wysyłamy nasze wojsko na regularne wojny już od siedmiu lat. W czasie pięcioletniej misji w Iraku zginęło 22 polskich żołnierzy. W Afganistanie - ośmiu. Udział naszych żołnierzy w wojnie nie podoba się większości Polaków. Kiedy w listopadzie 2007 r., przed objęciem rządów przez Donalda Tuska, CBOS pytał, czy powinniśmy jak najszybciej wycofać się z Iraku, za opowiedziało się 73 proc. badanych.

"Dlatego stworzyliśmy "mapę drogową". Ma sprawić, aby mniej było w tym przypadkowości, a więcej logiki. W ciągu ostatnich 19 lat zaangażowanie naszego wojska było wynikiem doraźnych potrzeb, a nie perspektywicznego myślenia" - mówi szef MON Bogdan Klich.

Nakreślono ją ambitnie. "Polska będzie kontynuować aktywne zaangażowanie w utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa zarówno w skali regionalnej, jak i globalnej" - czytamy w dokumencie. A polskie wojsko niczym amerykańskie ma być gotowe do działań w każdych warunkach geograficznych i kulturowych.

>>>Przeczytaj wywiad z Bogdanem Klichem

Czy to oznacza, że MON ma zamiar stać się na tym polu tak jak USA graczem światowym? "Polska nie ma jeszcze interesów globalnych, nie rości sobie pretensji do tego, by być graczem globalnym, ale ma globalną odpowiedzialność" - odpowiada nam Klich.

Mandat ONZ dla operacji będzie pożądany, ale nie będzie konieczny. "Gdybyśmy chcieli uczestniczyć tylko w misjach, które mają mandat, mielibyśmy jako członkowie NATO bardzo ograniczone pole manewru. Uzależnilibyśmy się w ten sposób od decyzji Rady Bezpieczeństwa, które niekoniecznie odzwierciedlają nasze interesy" - przekonuje minister.

Misje muszą być zgodne z interesem narodowym, powinny przynosić nam korzyści. Mają w nich uczestniczyć siły powietrzne, marynarka, wojska specjalne i żandarmeria. Dotychczas jeździły głównie wojska lądowe. W tym samych czasie poza granicami kraju ma służyć maksymalnie 3800 żołnierzy.

Dokument już wzbudza kontrowersje. "Operacje międzynarodowe powinny być instrumentem realizacji polityki zagranicznej. A z dokumentu nie dowiadujemy się, jaka jest koncepcja polityki zagranicznej. Nie może być tak, że minister obrony narodowej sobie hasa z wojskami po świecie" - twierdzi wiceszef BBN Witold Waszczykowski.

>>>Oto treść projektu rządowej strategii udziały Polaków w misjach