Według ustaleń policji do konfesjonału, w którym przebywał duchowny, podeszła ubrana na czarno kobieta, na klęczniku zostawiła zawiniątko i odeszła. Ksiądz zorientował się, że to niemowlę i pobiegł za nią. Ta jednak uciekła. Wtedy zawiadomił policję.

Chłopczyk był w dobrym stanie - ocenił przybyły na miejsce lekarz. Matka ciepło i czysto ubrała synka, zostawiła mu też butelkę mleka. Obecnie dziecko przebywa w szpitalu dziecięcym w Szczecinie.

Rzecznik kurii szczecińsko-kamieńskiej ks. Sławomir Zyga pytany, czy ksiądz miał prawo sam zdecydować o sakramencie chrztu, powiedział PAP, że znaczące jest, że kobieta przyniosła dziecko do kościoła, a nie do świeckiej instytucji. "Poza tym rzecz działa się w konfesjonale, duchownego więc obowiązuje tajemnica, a my nie wiemy, co się wtedy stało" - dodał.

Przypomniał też, że można udzielić sakramentu chrztu osobie, której życie może być w niebezpieczeństwie. Policja szuka matki dziecka.