>>>Zginęli, lecąc na ratunek

Rozbity Mi-2 został wyprodukowany w Świdniku dokładnie 28 października 1975 roku, od razu z przeznaczeniem na maszynę sanitarną. Od tamtego dnia przeleciał 5414 godzin. Ostatni generalny remont z udziałem producenta, w czasie którego wszystkie podzespoły są szczegółowo sprawdzane, odbył się w sierpniu 2003 roku. Wtedy to pogotowie lotnicze modernizowało Mi-2, aby zwiększyć ich możliwości.

Od 2003 roku helikopter przeleciał już 1440 godzin i 30 minut. Do kolejnego generalnego przeglądu zostało mu zaledwie niecałe 60 godzin - i taki remony planowany był na marzec tego roku. Maszyna miała kilka razy wymieniane silniki (co tysiąc godzin przelotowych). Jeden z silników zniszczonego śmigłowca przepracował już 455 godzin, a drugi 282 godziny.

>>>Świadek katastrofy Mi-2: To było straszne

"Śmigłowce są oczywiście sprawdzane o wiele częsciej. Po pierwsze przed każdym dniem wylotowym, a później regularnie co 50, 100, 150, 300, 500, 1000 i 1500 godzin lotu. Od ostatnich przeglądów nie mieliśmy żadnych sygnałów o usterkach" - mówi DZIENNIKOWI z-ca dyrektora ds.technicznych Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Wojciech Woźniczka.

Wciąż nie jest jasne, co mogło być przyczyną tragicznego wypadku, w którym zginęło dwóch pracowników LPR-u: pilot i pielęgniarz. Wiadomo, że na trasie przelotu panowały bardzo złe warunki atmosferyczne - zwłaszcza bardzo gęsta mgła. Wstępny raport z oględzin legnicka prokuratura i Państwowa Komisja Badania Wpadków Drogowych mają przedstawić dziś po południu.