Rozbity śmigłowiec miał przejść remont
Śmigłowiec ratowniczy Mi-2, który rozbił się koło Jarostowa, miał 34 lata i za kilkanaście dni miał przejść generalny remont - ustalił DZIENNIK. Takie szczegółowe przeglądy wykonywane są co 1,5 tysięcy godzin - Mi-2 od ostatniego remontu przeleciał ich 1440.
- Zginęli, lecąc na ratunek
- "Samolot Bryza właściwie się nie psuje"
- Raport o katastrofie dopiero za pół roku
- Nasza-klasa modli się za rannego lekarza
- Ranny lekarz bohaterem ratowników
- Śmigłowiec Mi-2 zbudowano pół wieku temu
- Ocalony lekarz: Chciałem ratować kolegów
- Pilot: śmigłowce Mi-2 są mało awaryjne
- Załamanie pogody przyczyną katastrofy Mi-2
- Piloci: Śmigłowce są przestarzałe
- Świadek katastrofy Mi-2: To było straszne
- Piloci pogotowia latają na granicy ryzyka
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rozbity Mi-2 został wyprodukowany w Świdniku dokładnie 28 października 1975 roku, od razu z przeznaczeniem na maszynę sanitarną. Od tamtego dnia przeleciał 5414 godzin. Ostatni generalny remont z udziałem producenta, w czasie którego wszystkie podzespoły są szczegółowo sprawdzane, odbył się w sierpniu 2003 roku. Wtedy to pogotowie lotnicze modernizowało Mi-2, aby zwiększyć ich możliwości.
Od 2003 roku helikopter przeleciał już 1440 godzin i 30 minut. Do kolejnego generalnego przeglądu zostało mu zaledwie niecałe 60 godzin - i taki remony planowany był na marzec tego roku. Maszyna miała kilka razy wymieniane silniki (co tysiąc godzin przelotowych). Jeden z silników zniszczonego śmigłowca przepracował już 455 godzin, a drugi 282 godziny.
>>>Świadek katastrofy Mi-2: To było straszne
"Śmigłowce są oczywiście sprawdzane o wiele częsciej. Po pierwsze przed każdym dniem wylotowym, a później regularnie co 50, 100, 150, 300, 500, 1000 i 1500 godzin lotu. Od ostatnich przeglądów nie mieliśmy żadnych sygnałów o usterkach" - mówi DZIENNIKOWI z-ca dyrektora ds.technicznych Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Wojciech Woźniczka.
Wciąż nie jest jasne, co mogło być przyczyną tragicznego wypadku, w którym zginęło dwóch pracowników LPR-u: pilot i pielęgniarz. Wiadomo, że na trasie przelotu panowały bardzo złe warunki atmosferyczne - zwłaszcza bardzo gęsta mgła. Wstępny raport z oględzin legnicka prokuratura i Państwowa Komisja Badania Wpadków Drogowych mają przedstawić dziś po południu.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!