Trzepaki znikają, a zwyczaje zostały
W wielu blokach metalowe trzepaki już dawno zniknęły z podwórek. Na nowych osiedlach nie są w ogóle projektowane, a w starszych bywają demontowane z powodu korozji, bezpieczeństwa albo miejsca pod parkingi i place zabaw. Problem w tym, że przyzwyczajenia mieszkańców pozostały — i coraz częściej prowadzą do nieporozumień.
Administracje budynków jasno wskazują: trzepanie dywanów na balkonach, w oknach czy na terenie osiedla jest zakazane albo ściśle ograniczone. Powód? Hałas, kurz i uciążliwość dla sąsiadów.
Regulaminy są jasne
W regulaminach porządku domowego coraz częściej pojawiają się jednoznaczne zapisy. Najczęściej mówią one o:
- całkowitym zakazie trzepania dywanów na balkonach i loggiach,
- możliwości korzystania z trzepaka wyłącznie w wyznaczonych godzinach,
- obowiązku sprzątnięcia zanieczyszczeń.
Złamanie tych zasad może skończyć się upomnieniem, a przy uporczywym naruszaniu — skierowaniem sprawy do sądu.
Mandat nawet 500 zł. Policja ma podstawy
Sprawa nie kończy się jednak na regulaminie spółdzielni. Trzepanie dywanów może naruszać również przepisy powszechne. Jeśli kurz i brud spadają na chodnik, auta czy przechodniów, zastosowanie ma art. 145 Kodeksu wykroczeń, który przewiduje grzywnę nie niższą niż 500 zł za zanieczyszczanie miejsc publicznych.
Z kolei hałas generowany przez długotrwałe trzepanie może zostać uznany za zakłócanie spokoju, szczególnie w dni wolne czy popołudniami. W takich przypadkach służby również mają prawo do interwencji.
Balkon to najgorsze możliwe miejsce
Najwięcej konfliktów wywołuje trzepanie dywanów przez balustradę balkonu. Kurz opada wtedy bezpośrednio na okna i balkony sąsiadów, często niszcząc pranie lub zabrudzając elewację. Z prawnego punktu widzenia to tzw. immisja bezpośrednia — działanie, które narusza korzystanie z sąsiedniej nieruchomości. W takich sytuacjach poszkodowany może nie tylko wezwać policję, ale też domagać się zaprzestania naruszeń lub odszkodowania.
Nie tylko prawo. Chodzi też o zdrowie
Trzepanie dywanów nie jest też tak skuteczne, jak wielu osobom się wydaje. Uderzenia usuwają jedynie większy brud, ale jednocześnie unoszą w powietrze alergeny, roztocza i zarodniki pleśni. Taki pył trafia do płuc osoby trzepiącej oraz sąsiadów — szczególnie niebezpieczne jest to dla alergików i astmatyków. Nic dziwnego, że dziś takie zachowanie bywa postrzegane jako uciążliwe i nieodpowiedzialne.