Dziennik.pl logo

Trump straszy Amerykanów piekłem. Prezydent USA wezwał ich, by pokonali komunizm

42 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trump straszy Amerykanów piekłem. Prezydent USA wezwał ich, by pokonali komunizm
Trump straszy Amerykanów piekłem. Prezydent USA wezwał ich, by pokonali komunizm/PAP/EPA
Donald Trump straszy Amerykanów, że ci, którzy nie zagłosują w wyborach pójdą do piekła. Prezydent USA na zakończenie konwencji Partii Republikańskiej przed listopadowymi wyborami połówkowymi wzywał wyborców, by "pokonali komunizm".

Trump zachęcał Amerykanów do złożenia przysięgi

Podczas wystąpienia kończącego dwudniową konwencję w Dallas Trump zachęcał sympatyków partii do złożenia przysięgi, że oddadzą głos w wyborach, które zdecydują o tym, która z partii będzie kontrolować Kongres.

Przyrzekam najlepszemu prezydentowi w historii, który kocha nas do utraty tchu, że (...) pójdę i wezmę znajomych, rodzinę i pójdziemy głosować 3 listopada - mówił Trump. Bo wiecie co się dzieje z tymi, którzy nie głosują? Idą do piekła - dodawał. Zapowiadał, że Republikanie "pokonają komunistów, radykalnych lewicowych szaleńców, ekstremistów, fanatyków, i przestępców, którzy chcą zniszczyć kraj".

Prezydent USA obiecał rodakom pieniądze

W przemówieniu zakończonym występem śpiewaka operowego Christophera Macchio, Trump powtórzył wiele elementów ze swojego wystąpienia z dnia poprzedniego, w tym obietnicę wysłania wszystkim dorosłym Amerykanom 5 tys. dol. w razie wyborczego zwycięstwa jego partii. Prezydent już wielokrotnie wcześniej zgłaszał podobne pomysły bezpośrednich wpłat dla wyborców, ale nigdy ich nie zrealizował, bo wymagają one zgody bardzo sceptycznego Kongresu.

Przed Trumpem występowali w środę m.in. minister zdrowia Robert F. Kennedy jr., syn prezydenta Donald jr. i wiceprezydent J.D. Vance. Vance w swoim wystąpieniu wspominał pamięć zabitego przed rokiem aktywisty i przyjaciela Charliego Kirka, przyznając, że sprzeciwiał się wojnom. Wzywał jednak tych wyborców partii by mimo to nie oddawali z tego powodu władzy Demokratom - "szaleńcom, którzy nienawidzą Ameryki".

Przemówienie prezydenta zakończyło konwencję wyborczej Republikanów przed listopadowymi wyborami do Kongresu i części władz stanowych. Impreza w Dallas była pierwszym tego typu zlotem polityków partii przed wyborami połówkowymi (tj. w połowie kadencji prezydenta), bo zwykle konwencje odbywały się tylko w latach wyborów prezydenckich.

Trump zdominował konwencję

Konwencja miała umiarkowaną frekwencję, a znaczna liczba kandydatów partii w wyścigach, w których toczy się szczególnie zażarta walka wyborcza, zdecydowała się na pominięcie i skupienie się na kampanii we własnych okręgach. To rezultat m.in. wysokich wpłat wymaganych od kandydatów za udział (25 tys. dol.), jak też rekordowo niskich notowań popularności prezydenta. Według większości badań opinii publicznej, Trumpa popiera mniej niż 40 proc. wyborców, a według badania Ipsosa dla agencji Reutera, jest to tylko 32 proc.

Mimo to - i mimo faktu, że Trump sam nie bierze udziału w wyborach - impreza w Dallas była niemal całkowicie zdominowana przez prezydenta i była nazywana "Trumpalozą". Prezydent zwracał się do wyborców, by "udawali, że to on jest na karcie wyborczej:. To aluzja do faktu, że choć jego wyborcy są zwykle mocno zmotywowani w wyborach, w których on sam bierze udział, to znacznie rzadziej angażują się w inne głosowania.

Konwencja miała miejsce w Teksasie, czyli stanie, gdzie rozgrywa się najgłośniejsza rywalizacja, która może zadecydować o tym, która z partii obejmie kontrolę nad Senatem i prawdopodobnie całym Kongresem. O fotel senatora ubiegają się uwikłany w przeszłości w skandale korupcyjne i obyczajowe prokurator generalny stanu Ken Paxton oraz Demokrata i były pastor James Talarico. Mimo trwającej od dekad republikańskiej dominacji w Teksasie, sondaże wskazują, że Talarico ma szansę na zwycięstwo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRząd Donalda Tuska nie spełni kolejnej obietnicy. Była na liście 100 konkretów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj