Dziennik Gazeta Prawana logo

Były tajne dokumenty? Służby to zbadały

2 maja 2010, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rosyjscy i polscy prokuratorzy wraz z ABW i SKW zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, m.in. telefony, znalezione na miejscu smoleńskiej katastrofy. Po identyfikacji został on natychmiast przekazany do Polski - powiedział Paweł Graś. Służby sprawdziły też, czy na pokładzie Tu-154 były jakieś tajne materiały.

Rzecznik rządu Paweł Graś, który był gościem programu "Kawa na ławę" w TVN24 powiedział, iż w kilka godzin po katastrofie 10 kwietnia na miejscu zdarzenia znaleźli się polscy prokuratorzy, eksperci od badania wypadków lotniczych oraz przedstawiciele Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

"Funkcjonariusze byli, żeby od pierwszych godzin zabezpieczać te rzeczy, które mogą mieć istotny wpływ ze względów bezpieczeństwa państwa oraz mieć wpływ na określenie przyczyn tragedii" - powiedział Graś.

"Według badania bardzo szczegółowego i rzetelnego dokonanego przez SKW wraz z oficerami ochrony poszczególnych instytucji i rodzajów wojsk można z całą pewnością stwierdzić: nie było na pokładzie samolotu żadnych tajnych dokumentów, ani nośników na których byłaby zawarta wiedza dotycząca bezpieczeństwa państwa" - podkreślił.

Rzecznik rządu przypomniał, iż sprawę katastrofy bada polska prokuratura wojskowa. "Według informacji na dzisiaj nie mieliśmy do tej pory przypadku odmowy ze strony rosyjskiej dopuszczenia do jakieś czynności procesowej bądź przekazania jakiś materiałów" - mówił Graś.

Zazanczył, że oddzielne śledztwo prowadzi prokuratura rosyjska. "Tam również, przy prokuraturze rosyjskiej działają polscy prokuratorzy, którzy współdziałają w gromadzeniu materiału dowodowego" - mówił.

Katastrofę badają także komisje działające niezależnie od pracy prokuratorów. Przy komisji rosyjskiej akredytowany jest polski obserwator Edmund Klich. "Ma on na mocy konwencji chicagowskiej prawo dostępu do wszystkich czynności wykonywanych przez tę komisję" - zaznaczył Graś. Działa także polska komisja, na czele której od środy stoi szef MSWiA Jerzy Miller.

Polska komisja powstała natychmiast po katastrofie i na jej czele najpierw stanął Edmund Klich ale - jak wyjaśnił Graś - po kilkunastu dniach, gdy zobaczył jak trudno będzie mu pogodzić tą rolę z rolą akredytowanego przy rosyjskiej komisji "poprosił by z funkcji przewodniczącego polskiej komisji go zwolnić".

Wcześniej w mediach Edmund Klich mówił, że w czasie prac eksperckich, mających na celu zbadanie przyczyn katastrofy samolotu TU-154M pod Smoleńskiem, nie mógł liczyć na pomoc ze strony polskich władz, był zmuszany przez szefa MON do współpracy z polskimi prokuratorami, a strona polska pozostaje w stosunkach z Rosją w "kategorii petenta".

"Pan (Edmund) Klich w rozmowie ze mną prostował przekaz jaki pojawił się w TVN24 i tłumaczył to brakiem możliwości autoryzacji, ale także swoim stanem emocjonalnym" - mówił w środę premier Donald Tusk. Podkreślił, że Edmund Klich pracował w "skrajnych warunkach" w Moskwie, a także, że "mieliśmy do czynienia z pewnym napięciem między Edmundem Klichem a wojskowymi, którzy pracują w komisji".

W czwartek w Sejmie Tusk powiedział, że obecnie nie jest jeszcze możliwe wyjaśnienie przyczyn katastrofy samolotu pod Smoleńskiem. Zaznaczył też, że do tej pory nie zdarzyło się nic, co mogłoby zakwestionować dobrą wolę strony rosyjskiej i jej gotowość do współpracy w wyjaśnianiu przyczyn tragedii.

Miller podkreślił zaś w czwartek, że prace komisji, którą kieruje, będą wielomiesięczne.

Samolot Tu-154 wiozący delegację na uroczystości zbrodni katyńskiej rozbił się 10 kwietnia w Smoleńsku przy próbie lądowania. W katastrofie zginęło 96 osób - wśród nich prezydent Lech Kaczyński z małżonką, parlamentarzyści, najwyżsi dowódcy wojska, duchowni i przedstawiciele rodzin polskich obywateli pomordowanych przed 70 laty w Katyniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj