- tłumaczy w wywiadzie dla "Do Rzeczy" Jarosław Kaczyński. - dodaje.
>>>Autor książki "Obłęd 44": Decyzje przywódców nosiły znamiona szaleństwa
Kaczyński sam jednak przyznaje, że plan powstania oparto na . Jego zdaniem, autorzy koncepcji walk próbowali . Uważa, że gdyby powstańcy pokonali Niemców, to Stalin stanąłby przed faktem dokonanym i miałby problem, co zrobić ze stolicą, obsadzoną przez kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy AK. Dodaje, że plan opanowania miasta był ryzykowny i , ale inne opcje były jeszcze gorsze.
Dodaje, że powstanie miało też wpływ na zainteresowanie świata losami Polski. - mówi w rozmowie z "Do Rzeczy".
Kaczyński bije też w tych, którzy uważali, że należy poczekać. - tłumaczy. Zaznacza jednak, że wszyscy wtedy wiedzieli, że przywrócenie sytuacji sprzed wojny nie jest możliwe.
>>>Jak narysować zdradę? Powstanie Warszawskie w świetnym komiksie
Najbardziej ostre słowa ma dla tych, którzy uważają powstanie za zbrodnię. - grzmi. To ocena przede wszystkim rządu londyńskiego. - twierdzi.
- zadaje retoryczne pytanie.Wyjaśnia nie zarzuca twórcy Drugiego Korpusu zdradę. Przypomina, że także jego przodkowie byli carskimi oficerami - jeden pułkownikiem, drugi sztabskapitanem. - mówi. Zgadza się z dziennikarzem, że generał Władysław Anders miał nastawienie antysowieckie, - twierdzi lider PiS.
Uważa, że gdyby powstanie nie wybuchło, a Niemcy się wycofali, to wojska rosyjskie napotkałyby oddziały AK. - mówi Kaczyński.
Prezes PiS ocenia też wpływ Powstania Warszawskiego na działalność opozycyjną. Przypomina, że gdy w 1968 razem z bratem dołączyli do strajku studentów, to
W podsumowaniu wywiadu, Kaczyński uważa, że najważniejszym skutkiem powstania było to,