Przed willą stanęli ludzie z polskimi flagami i transparentami. Z głośników puszczano piosenki patriotyczne. Niektórzy w radykalny sposób domagali się rozliczenia z twórcami stanu wojennego. Słychać było okrzyki "precz z komuną", "wyłaź szczurze" i "raz sierpem, raz młotem - czerwoną hołotę". Uroczystości rozpoczęły się od odczytania apelu poległych w czasie stanu wojennego. Generał Jaruzelski nie słyszał demonstrantów. Kilka dni temu trafił do szpitala z powodu niewydolności krążenia.
Organizator demonstracji Michał Pruszyński zapewniał, że spotkania przed domem generała będą się odbywały dopóty, dopóki nie zostanie on osądzony. - - mówił.
Z kolei przywódca "Solidarności Walczącej" Kornel Morawiecki apelował o budowanie takiej Polski, o jaką walczyli w PRL-u opozycjoniści. Mówił o Polsce "lepszej" i bardziej sprawiedliwej, solidarnej. - - mówił Morawiecki.
A uczestnicy demonstracji podkreślali, że przyszli przed dom Jaruzelskiego, bo pamiętają zarówno o ofiarach jak i ich oprawcach. Dla nich Wojciech Jaruzelski jest symbolem nieprawości, do jakich dochodziło w PRL. Niektórzy mówili, że przychodzili demonstrować przed dom generała wiele razy. Z kolei pan Michał przyznał, że pierwszy raz przyszedł na pikietę: -- mówił IAR.
Stan wojenny został wprowadzony, ponieważ komuniści obawiali się rosnącej w siłę "Solidarności". Przez blisko dwa lata rządów wojskowych w Polsce, szacuje się, że życie straciło od ponad 50 do ponad 100 osób. Internowano około 10. tysięcy osób, a wiele tysięcy Polaków zostało zwolnionych z pracy oraz zmuszonych do emigracji.