Dziennik Gazeta Prawana logo

Grupa Ładosia ratująca Żydów, to był sprawny mechanizm. "Badacze ustalają nazwiska ocalonych i ich potomków"

Aleksander Ładoś
Aleksander Ładoś/Dziennik Gazeta Prawna
Rośnie liczba znanych z imienia i nazwiska Żydów ocalonych dzięki akcji paszportyzacyjnej prowadzonej w czasie II wojny światowej przez grupę berneńską Aleksandra Ładosia

Polscy dyplomaci we współpracy ze środowiskami żydowskimi ratowali Żydów z Zagłady nie tylko na podstawie sfałszowanych paszportów paragwajskich, o których pisaliśmy w 2017 r. Korzystano też z dokumentów innych państw obu Ameryk. Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego opracowuje właśnie listę haitańską i honduraską.

– mówi DGP dr Wojciech Kozłowski, p.o. dyrektor ISiM. Zastrzegając zarazem, że lista ocalonych posiadających dokumenty dostarczone przez grupę berneńską wydłuży się wraz z postępem badań. Trzeba do niej dodać co najmniej kilkuset ocalonych przez grupę berneńską na paszportach paragwajskich, które badają dyplomaci z ambasady RP w Szwajcarii.

– mówi dr Kozłowski. ISiM analizuje też depesze dyplomatyczne na temat pracy grupy berneńskiej, które przechowuje Archiwum Akt Nowych.

Z depesz wyłania się obraz sprawnego mechanizmu, w który zaangażowana była polsko-żydowska grupa pod wodzą posła Aleksandra Ładosia. Abraham Silberschein, przedwojenny poseł na Sejm, pisał w jednej z nich, że „akcja posiada pełną aprobatę Poselstwa RP w Bernie, które robi wszystko, aby nam pomóc”, jednocześnie podając, iż „w ten sposób uratowaliśmy m.in. Natana Eka, żonę prof. Schorra z rodziną, rabina Rappaporta z Pińczowa, Feiwla Stempla i wiele młodzieży”. Ten pierwszy już jako Nathan Eck wyemigrował po wojnie do Izraela i został badaczem Holokaustu.

Placówka udostępniła organizacjom żydowskim własne szyfry. Dzięki nim szwajcarscy Żydzi mogli alarmować świat, gdy państwa latynoamerykańskie w 1943 r. wskutek wpadki przestały uznawać wystawione dokumenty. – pisał w grudniu 1943 r. Izaak Sternbuch do kilku amerykańskich i brytyjskich organizacji żydowskich.

Następnego dnia prośbę Sternbucha wzmocnił Ładoś, prosząc polskie MSZ o analogiczną interwencję na szczeblu rządowym w USA, Wlk. Brytanii i Ameryce Łacińskiej. Izaak Lewin, działacz z USA, pisał do Berna w lutym 1944 r.: „W sprawie paszportów południowo-amerykańskich interweniowaliśmy w Watykanie, a rząd Stanów Zjednoczonych poprze sprawę również wobec Szwajcarii. Peru, Ekwador i Wenezuela uznały paszporty. Paragwaj wydał polecenie ambasadorowi hiszpańskiemu”. Madryt reprezentował w Berlinie interesy państw latynoamerykańskich, stąd rola ambasadora Hiszpanii.

Rząd RP nie tylko wiedział o akcji, ale i typował własnych kandydatów do paszportyzacji. „Pan Premier prosi Pana Posła o podjęcie starań celem uzyskania paszportu jednej z republik Ameryki Południowej na nazwisko Ernst Bergauer, urodzony w Saint-Étienne” – czytamy w depeszy z sierpnia 1943 r. Autor pisał, że ewentualnie koszty zakupu dokumentu pokryje MSW. Między Bernem a innymi polskimi placówkami na świecie krążyły nazwiska Żydów, którym dyplomaci chcieli pomóc, a także kwoty zebrane na ten cel w USA.

Konsul Sylwin Strakacz meldował z USA, iż „dr Izaak Lewin prosi zawiadomić Chaima Eissa, że wkrótce otrzyma 4000 $; z tego dla następujących rodzin po 400 $” – i dalej siedem nazwisk z Brześcia, Kielc, Tykocina, Tomaszowa Maz. i Warszawy. Zdarzają się ponaglenia: „Zapytać Markusa Herza, Zurych, czy wie coś o Mosesie i Miriam Teitelbaum, czy załatwił dla nich paszporty, za co wpłacili jego synowie w Stanach Zjednoczonych”.

Pojawia się też wątek próby przekupienia Niemców. W listopadzie 1944 r. Sternbuch meldował Unii Rabinów Ortodoksyjnych w USA: „Po pertraktacjach z Himmlerem nasz przedstawiciel donosi, że za 20 milionów fr. można by ewakuować do państw neutralnych 300.000 Żydów, partjami po 15.000 osób miesięcznie. Pieniądze deponowalibyśmy w banku szwajcarskim też ratami po milion fr. po ewakuacji odnośnej grupy”.

Akcja nie dotyczyła tylko polskich Żydów. W marcu 1943 r. Lewin pisał do Berna: „Jesteśmy przejęci sytuacją na Węgrzech i Słowacji, telegrafujcie, co robicie. Przesłać paszporty południowo-amerykańskie wielkiej ilości osób i rabinów do Rumunii, Węgier i Słowacji”. Członkowie grupy berneńskiej zdawali sobie sprawę z rangi zadania. „Nie trzeba nam dziś dekoracyj, tylko ludzi dyskretnych i naprawdę pracujących. Dla świętej sprawy pracujemy dzień i noc” – pisali wspólnie Sternbuch i pracujący w konsulacie RP Juliusz Kühl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj