Dziennik Gazeta Prawana logo

O co chodzi w sporze o Górski Karabach?

Górski Karabach
<p>Górski Karabach</p>/ShutterStock
Spór między Azerbejdżanem a Armenią o Górski Karabach trwa od 1988 r. Jednak tym razem włączyła się do niego Turcja.

Trwające od niedzieli starcia w Górskim Karabachu są najpoważniejszą eskalacją konfliktu od rozejmu w 1994 r. Tym groźniejszą, że do tradycyjnego sporu Armenii z Azerbejdżanem po stronie tego ostatniego włączyła się Turcja, coraz mocniej rozpychająca się w regionie (o bardzo napiętej sytuacji w regionie pisałem też w tekście "Wirusowa wojna zastępcza”, który ukazał się w Magazynie DGP z 17 lipca 2020 r.).

W czasach ZSRR zamieszkały w większości przez Ormian Górski Karabach był enklawą na terenie Azerbejdżanu o statusie obwodu autonomicznego. Pod koniec lat 80. konflikt azersko-ormiański zaczął przybierać coraz ostrzejsze formy. W 1988 r. doszło do pogromu Ormian w Sumgaicie, w którym według oficjalnych danych zginęły 32 osoby, a według Ormian – nawet 200. Gdy upadał ZSRR, a Armenia z Azerbejdżanem ogłosiły niepodległość, to samo zrobił Górski Karabach. Wybuchła wojna, zakończona w 1994 r. zwycięstwem Armenii, która poza samym Górskim Karabachem opanowała też fragmenty siedmiu rejonów Azerbejdżanu właściwego.

Te siedem rejonów wraz z Górskim Karabachem utworzyły parapaństwo nieuznane przez nikogo na świecie. Podczas wojny zdarzały się zbrodnie, z których najgłośniejszą była masakra Azerów w miejscowości Chodżalu/Xocalı, gdzie Ormianie zabili według Human Rights Watch do 200 cywili, a według władz w Baku – nawet 613. Republika Górskiego Karabachu ze stolicą w Stepanakercie/Xankandi funkcjonuje do dziś. Choć jest mocno zintegrowana z Armenią, Erywań nigdy nie zdecydował się na jej aneksję.

DGP rozmawia z byłym wieloletnim azerskim dyplomatą Anarem Cahangirlim oraz z ekspertem z Armenii Stepanem Grigorjanem, byłym posłem i doradcą wielu polityków. Obaj w swoich krajach mają dość umiarkowane poglądy na relacje z sąsiadem. Każdemu z nich zadałem podobne pytania.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEuroposłanka Tatjana Ždanoka powiązana z FSB. "Nie zastraszycie mnie" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj