Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedwojenne zmagania z aborcją. W II RP starano się jej zapobiec ostrymi zakazami

19 lutego 2021, 09:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
embrion zarodek aborcja
<p>embrion zarodek aborcja</p>/Shutterstock
Zjawisko usuwania ciąż było w II RP tak powszechne, że starano się mu zapobiec ostrymi zakazami. Choć prawo się zmieniło, to w praktyce wszystko toczyło się jak dawniej

Spór o dopuszczalność przerywania ciąży szybko w Polsce się nie skończy (jeśli w ogóle) – nie trzeba być prorokiem, by wiedzieć, iż obecny stan rzeczy przetrwa tylko do końca rządów PiS. Wraz z nowym rozdaniem wyborczym czeka nas kolejna zmiana – restrykcje zastąpi liberalizacja. A błyskawiczne tracenie wpływów i autorytetu przez Kościół wskazuje, iż złagodzenie przepisów może pójść bardzo daleko.

Ale nim to się wydarzy, rządzący mogą się nacieszyć ustanowieniem stanu prawnego coraz bardziej przypominającego ten, jaki obowiązywał w Polsce dziewięćdziesiąt lat temu.

Religia i rzeczywistość

– notował, prowadzący praktykę medyczną w Barcinie pod Bydgoszczą, Stefan Giebocki.  – dodawał.

We wspomnieniach opublikowanych w 1939 r. Giebocki opisywał liczne przykłady aborcji. Na wsiach usuwaniem ciąż zajmowały się akuszerki i znachorki, natomiast usługi lekarzy zarezerwowane były dla mieszkanek miast, zarówno ze środowisk robotniczych, jak i inteligenckich. W miastach, jak zauważał Giebocki, „przeważają jednakowoż rodziny z dwojgiem lub trojgiem dzieci, a przerywanie ciąży jest tak popularne, że bezdzietne jeszcze młode kobiety przychodzą często z propozycjami przerywania ciąży, gdyż z tych czy innych powodów nie chciałyby na razie mieć jeszcze własnego potomstwa. Ciekawe, że między kandydatkami do przerywania ciąży przeważają mężatki” – relacjonował.

Działo się to w kraju, w którym art. 114 konstytucji stanowił, że „wyznanie rzymsko-katolickie, będące religią przeważającej większości narodu, zajmuje w państwie naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań”. Zaś opinia Kościoła w kwestii przerywania ciąży była jednoznaczna. 12 października 1869 r. papież Pius IX ogłosił, że spędzenie płodu jest przestępstwem przeciwko życiu, za co grozi ekskomunika. A w 1917 r. Watykan doprecyzował, że „uczłowieczenie płodu następuje w chwili jego poczęcia”.

Określone przez Kościół normy moralne zupełnie nie przekładały się na życie w II RP. Ten rozdźwięk stawał się bardziej widoczny po 1929 r., gdy nadszedł Wielki Kryzys. „Dość powiedzieć, że w ciągu roku załatwiłem przeszło sto skrobanek, nie licząc kilkuset kobiet odesłanych do szpitali w stanie ciężkim, które bałem się sam zoperować. Z nich sześć zmarło na zakażenie połogowe” – opisywał na łamach „Pamiętników lekarzy” trudny początek lat 30. Czesław Piekarski.

W Gostyniu i okolicznych wsiach, gdzie prowadził praktykę, masowe spędzanie płodów stanowiło codzienność. Gdy zajmowały się tym akuszerki, często zdarzały się komplikacje i wówczas dopiero wzywano do konającej lekarza. „Żadna jednak z ofiar nawet w obliczu śmierci nie chciała zdradzić położnej i złożyć zeznania. Plotka wymieniała nawet dokładne koszty zabiegów. Zależały one od zamożności pacjentki: 50 zł u zamożniejszych, 15 zł u biedniejszych, a podobno jedna służąca zapłaciła tylko pięć złotych” – wyliczał doktor Piekarski.

Scalenie trzech światów

CZYTAJ WIĘCEJ W E-DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj