Jakież dziwne zwyczaje mają ci Francuzi, żeby rozstrzeliwać ludzi o świcie – mówi w półśnie Mata Hari, kiedy przychodzi budzić ją więzienny lekarz. Jest 15 października 1917 r. godz. 4 rano; za trzy godziny kobieta ma być publicznie rozstrzelana na przedmieściach Paryża. Oskarżona jest o szpiegostwo i współpracę z wywiadem wroga; choć ona sama do końca twierdzi, że pieniądze dostawała za usługi seksualne.

Reklama

Mata Hari, czyli... solidna Holenderka

Zanim jednak Mata Hari stanie przed plutonem egzekucyjnym, przez ponad 12 lat "jej ciało będzie rozpalało Paryż do czerwoności”. Wielu będzie o niej słyszało ("uwodzi tajemnicą i egzotyką”), ale niewielu będzie ją przed 1905 rokiem widziało. Przełomem okazuje się występ na przyjęciu u bogatego przemysłowca Emile’a Guimeta. Mata Hari daje tam popis swoich możliwości – podczas zmysłowego tańca rozbiera się z wdziękiem i "ofiarowuje swoje piękne ciało z oddaniem i bezwstydem”; zasłonięte pozostają tylko piersi.

Jej taniec to zawoalowany striptiz, podniecający, wyrafinowany i erotyczny – tak jej oszałamiający sukces tłumaczy Agness Grossmann w książce "Wielkie rozpustnice historii”. I od razu dodaje: Mata Hari właśnie wymyśliła erotyzm dla wyższych sfer. Pokazuje się nago w czasach, gdy kobiety są jeszcze solidnie ściśnięte gorsetami".

Pomaga jej "tajemnicze pochodzenie”. Ponoć urodziła się w Indonezji, pochodzi z kasty braminów. Ojciec był hinduskim mędrcem, matka – świętą tancerką. Ona sama już jako młoda dziewczyna uczona miała być świętych tańców przez kapłanki świątyń buddyjskich. Ale to tylko pozory.

Nikt nie podejrzewa, że pod tym egzotycznym imieniem ukrywa się solidna Holenderka o nazwisku Margaretha Zelle. Dziewczyna, która lubi udawać. Ma się na kim wzorować w rodzinie: w rodzinie Zelle zawód iluzjonisty przechodzi z ojca na córkę. Wymyślanie postaci to rodzinny zwyczaj. Jej ojciec, Adam Zelle, twierdzi, że jest baronem, co dziwi mieszkańców ich małego miasteczka Leeuwarden, położonego na północy Holandii. Sąsiedzi nie mogą zrozumieć, jak to możliwe, że kapelusznik został szlachcicom, przypomina Agnes Grossmann.

"Mężczyźni to jej ratunek”

Margaretha Zelle przychodzi na świat 7 sierpnia 1876 r. Zawsze dobrze ubrana, chodzi do najlepszych szkół, gdzie uczy się śpiewu, gry na pianinie, a także trzech języków: francuskiego, angielskiego i niemieckiego ("Ma talent, co jej się potem bardzo przyda”). Już wtedy lubi fantazjować ("Koleżanki uwielbiają słuchać, gdy opowiada historie”). I chętnie łamie obowiązujące zasady ("Nie nosi mundurka, za to wkłada stroje podkreślające jej przedwczesną kobiecość”). A także łamie społeczne normy – w wieku 15 lat, już po śmierci rodziców, wdaje się w romans z dyrektorem szkoły.

A że nie ma ani majątku, ani koneksji, to postanawia znaleźć… męża. Odpowiada na ogłoszenie matrymonialne w lokalnej gazecie, a po czterech miesiąc zostaje żoną o ponad 20 lat starszego od niej holenderskiego oficera marynarki, Rudolfa McLeoda (niemal całe dorosłe życie spędził w służbie wojskowej w Holenderskich Indiach Wschodnich). Osiedlą się m.in. w Indonezji, gdzie kobieta będzie chłonąć lokalne życie. Ubiera się jak tubylcy i jeśli innych to szokuje, to ich strata. Poza tym uwodzi kolegów męża (…) Przyjmuje jawajskie imię, Mata Hari (co oznacza „oko poranka”, „źrenica świtu” lub „wschodzące słońce”), i uczy się tańczyć jak Hinduski.

Małżeństwo nie przerwa długo – Mata Hari szuka więc kolejnego sposobu na życie. Wraca do Francji i próbuje siła a to jako nauczycielka, a to jako modelka, ale głównie jako prostytutka i kurtyzana ("Mężczyźni to jej ratunek, jest o tym przekonana”). Znajduje bogatych sponsorów i zaczyna się poruszać w wyższych sferach. W końcu wpada na pomysł, by dawać pokazy tańca erotycznego; wzorowanego na hinduskich rytuałach i balijskich tańcach. Za 1 tys. złotych franków za występ ("Robotnik zarabia tyle przez pół roku”). Wzbudza sensację. Występuje u bogatych i wpływowych, także księżniczek. Zaczyna pojawiać nie tylko na prywatnych przyjęciach, ale także w teatrach poza Paryżem, w tym m.in. Monte Carlo i Madrycie. A przy okazji nawiązuje romanse z kolejnymi mężczyznami – wśród nich są m.in.: ministrowie, wojskowi, arystokraci i dyplomaci ("W jej łóżku jest jak w ONZ”).

Podwójny agent

To właśnie szerokie kontakty sprawią, że po wybuchu I wojny światowej, wywiad niemiecki zaproponuje jej współpracę. Zgodzi się (za 20 tys. tys. franków), po czym zostanie jej nadany kryptonim H-21. Tajna agentka! Szpieg! To się nazywa rola! Po scenach teatralnych kulisy historii. To jej się udało! Może chodzić z dumnie podniesioną głową, punktuje Agnes Grossmann.

Z czasem zainteresuje się nią wywiad francuski i również zaproponuję współprace. Tę ofertę też zaakceptuje (tym razem za 1 mln franków). W ten sposób zostanie podwójnym agentem.

Reklama

Jej rola podczas I wojny światowej do dziś jest powodem wielu dyskusji – "raporty śledcze przypominają katalog modnych miejsc paryskiego towarzystwa. Mata Hari nadal jest bardzo rozrzutna, kupuje buty, suknie, je obiad w jednym luksusowym hotelu, pije kawę w drugim…", pisze Agnes Grossmann. Z kolei inni twierdzą: "jej działalność miała być przyczyną śmierci co najmniej 50 tys. żołnierzy na frontach I wojny światowej”.

Zostaje aresztowana 13 lutego 1917 roku. Oskarżono ją o szpiegostwo – dowodem mają być przechwycone przez Anglików depesze nadawane przez Niemców z Madrytu. Nie pomagają ani pomoc najsławniejszych adwokatów, mecenasa Cluneta, ani wstawiennictwo jej wysoko postawionych kochanków – Cambona, ambasadora Francji w Madrycie i de Marguerie, urzędnika Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wyrok brzmi: winna. Kara: śmierć przez rozstrzelanie.

Egzekucja obywa się 15 października 1917 r. na strzelnicy w koszarach w Vincennes ("po wstrzałach zaraz następuje cios łaski, czyli strzał do ucha oddany z bliska przez podoficera dragonów”). Egzekucję ogląda ponad 100 gości, choć w tamtych czasach zazwyczaj jest ich ok. 30.

Dziennikarz "L’Heure” napisze potem: Zmarła z niespotykaną odwagą, z uśmiechem na ustach, jak w czasach gdy święciła triumfy na scenie. Spokój i uśmiech to był jej sposób na stawienie oporu, zauważy z kolei dziennikarz "La Petite Republique”.

Mata Hari ma wtedy 41 lat.