mówi mały chłopiec swojemu koledze z ławy i opowiada mu o wycieczce do Polski. Opisuje krakowskiego smoka, Warszawę, polskie góry. A jego opowieść brzmi jak bajka. Równie bajkowo zilustrowana.
CZYTAJ WIĘCEJ: Bajkowy spot? W końcu nie trzeba się wstydzić. ZOBACZ WIDEO >>>>
Najnowszy spot MSZ promujący nasz kraj za granicą posługuje się artystyczną metaforą do pokazania Smoka Wawelskiego, Warszawy, gdańskiego stadionu PGE Arena i polskich gór z Giewontem na czele. Sprawnie zrealizowany i niebanalny film szybko znalazł swoich krytyków.
Prawicowi dziennikarze podnieśli larum, że autorzy filmu wymazali krzyż z Giewontu. Symbol zniknął też z inscenizacji wojsk walczących pod Grunwaldem.
- broni się w rozmowie z gazeta.pl Paweł Borowski, twórca spotu promującego Polskę i odpiera zarzuty kierowane pod adresem jego dzieła.
Krzyż zniknął też ze sztandaru, bo - jak tłumaczy autor - chłopak puszczający wodze wyobraźni nie musiał wiedzieć, co to bitwa pod Grunwaldem.
- powiedział.
Spot szybko stał się obiektem kpin w sieci. Wytykano autorom kolejne nieścisłości. Parkowanie bohaterów w miejscu niedozwolonym, sztucznie wklejone wieżowce, których w rzeczywistości nie sposób byłoby dostrzec z Ronda de Gaulle'a w Warszawie. Scenę wyciągania stadionu przez niewolników z morza porównano ze zdjęciami ciągniętego dreamlinera.
No i scena ciągnięcia #PGEArena przez niewolników wiadomo na czym wzorowana :) pic.twitter.com/8x7qKBVwbB
— Samuel Pereira (@Samueljrp) November 1, 2014