Komisja Etyki TVP wyraziła ubolewanie, że: „szum wokół sprawy rozgorzał w momencie, kiedy potrzebna jest spokojna i rzeczowa dyskusja o przyszłości mediów publicznych”.
- czytamy w oświadczeniu komisji.
Komisja zebrała się na prośbę prezesa telewizji Janusza Daszczyńskiego, który zaraz po niedzielnym wywiadzie, jakiego Lewickiej udzielił minister kultury Piotr Gliński zawiesił dziennikarkę.
- twierdzi Janusz Daszczyński.
Prezes napisał w oświadczeniu, że Karolina Lewicka jest doświadczoną i bezkompromisową dziennikarką. Przyznał też, że słusznie ona zaprotestowała przeciw słowom wicepremiera, które padły na antenie.
- twierdzi Daszczynski.
Ale mimo to poprosił dziennikarkę, by w kolejnych rozmowach z gośćmi wzięła pod uwagę jego sugestie "dotyczące narracji publicznej, wartości dodanej dla widza oraz standardów, według których, moim zdaniem, publicystyka w TVP powinna funkcjonować". - czytamy w oświadczeniu prezesa TVP.
Lewicka wróci do prowadzenia programu „Minęła 20”od 1 grudnia.
Dziennikarka i polityk starli się w programie w ostatnią niedzielę. Lewicka dociskała i próbowała skłonić ministra do odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące protestu wobec widowiska we wrocławskim teatrze - zdaniem wielu zbyt natarczywie - a minister wracał do wygłaszania swojego stanowiska. W końcu powiedział: "To jest program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się zmieni".
Wywiad podzielił środowisko, także wewnątrz telewizji. Prezes TVP, Janusz Daszczyński zawiesił Karolinę Lewicką - dziennikarka nie będzie prowadzić wieczornych rozmów do czasu, kiedy opinię w jej sprawie wyda Komisja Etyki TVP. Ale też jednocześnie podpisał się pod listem zespołu TVP Info do ministra, w którym domagają się przeprosin za krytyczne słowa pod adresem ich stacji i programu.
Znaczna część komentatorów broniło Lewickiej, twierdząc że zadaniem dziennikarza jest dociekanie, pilnowanie, by polityk nie kluczył i nie unikał odpowiedzi. Towarzystwo Dziennikarskie z Sewerynem Blumsztajnem na czele w publicznym oświadczeniu napisało wprost, że Lewicka postępowała zgodnie z powszechnie akceptowanymi standardami dziennikarskimi. Towarzystwo sprzeciwiło się też próbie „zastraszenia środowiska dziennikarskiego” podjętej przez wicepremiera Glińskiego.
Inni zaś zarzucali Lewickiej zacietrzewienie i agresję.