Posłanka, która od kilku miesięcy pilotuje prace nad przepisami antykoncentracyjnymi zastrzega, że nie ma w nich mowy o repolonizacji ani o narodowości kapitału, ale o ochronie pluralizmu w mediach. - tłumaczy nam Barbara Bubula. Nie precyzuje, rozwiązania którego kraju będą brane za wzór. -- dodaje.
Według obowiązujących w Polsce przepisów, za podmiot dominujący uznaje się posiadacza ponad 40 proc. udziałów w rynku właściwym - dodaje Bubula.
A to oznacza, że na przykład koncesji telewizyjnej czy radiowej nie dostanie duży gracz na rynku prasy czy internetu. Dla przykładu we Francji podmiot zagraniczny nie może mieć więcej niż 20 proc. udziałów w spółce posiadającej koncesję radiową lub telewizyjną na program w języku francuskim. zaznacza Bubula.
To ciekawe, bo działania PiS-u zbiegają się z przygotowaniami do sprzedaży, jakie trwają w Ruchu. Jeden z trzech największych w Polsce dystrybutorów prasy właśnie szuka inwestora. Wśród potencjalnych kupców pojawili się zagraniczni wydawcy.
b - mówi nam Bubula.
Zielone światło do zmian na rynku mediów już się pali. W listopadzie sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu planuje posiedzenie na temat udziału kapitału zagranicznego w mediach. -- słyszymy od naszego rozmówcy. - -mówił nam jeden z posłów PiS-u.
Bubula uspokaja, że ustawa nie będzie sięgać wstecz, ale regulować i kontrolować transakcje na rynku medialnym w przyszłości. Nie chce komentować doniesień "Gazety Wyborczej" na temat planów rządu wykupienia Polska Presse, czyli właściciela większości dzienników regionalnych w Polsce przez bank PKO BP.
Ale przyznaje, że przykład Polska Press, powinien być przedmiotem odrębnego postępowania UOKiK. - - mówi Bubula. Dodaje, że sytuacja w wielu regionach zmieniła się na niekorzyść pod względem pluralizmu oferty, choćby z uwagi na fakt zamknięcia lokalnych dodatków "Gazety Wyborczej".