Dziennik Gazeta Prawana logo

Roboty też potrafią zabijać

9 marca 2008, 23:53
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rozwój zaawansowanych maszyn bojowych jest coraz szybszy. Brytyjski ekspert profesor Noel Sharkey opowiada DZIENNIKOWI, jakie zagrożenia się za tym kryją.

Każdy bez wysiłku może skonstruować robota. Przekonałem się o tym podczas nagrywania "Robot Wars", w którym walczyły między sobą automaty zbudowane właśnie przez amatorów. Wiem, że gotowe moduły są szeroko dostępne na rynku i, co gorsza, tanieją z dnia na dzień. Obecnie koszt produkcji małego, zdalnie sterowanego urządzenia wyposażonego w GPS nie powinien przekroczyć 250 funtów (ok. 1200 zł * przyp. red.). Zwerbowanie i wyszkolenie zamachowca-samobójcy to pewnie znacznie większy wydatek.

To prawda. Należy jednak pamiętać, że robot może przyjąć dowolną postać, np. samochodu. Stojące na parkingu auto nikogo nie zainteresuje, a można je tak zaprogramować, by w danym momencie wybuchło, czy zaczęło strzelać do wszystkiego wokół. Terroryści mogą też wejść w posiadanie małych, zdalnie sterowanych samolocików atakujących ludzi z powietrza. Ze względu na niewielki rozmiar nie wykryje ich żaden radar.

Prawdopodobnie tak. W niedalekiej przyszłości podczas wojny człowiek będzie polegał na maszynach w znacznie większym stopniu niż obecnie. Oprócz samolotów, czołgów czy wyrzutni rakiet na polu bitwy pojawią się też roboty zdolne do zabijania. Już dziś armie wielu państw świata dysponują maszynami zabójcami i przeznaczają ogromne środki na ich udoskonalanie.

Chciałbym, żeby tak było. Jest to jednak mylne przekonanie rodem z filmów science fiction, gdzie armie robotów walczą ze sobą bez udziału człowieka. W rzeczywistości ludzie będą współpracować z maszynami, by skuteczniej zabijać innych ludzi.

Południowa Korea i Izrael wykorzystują śmiercionośne roboty do strzeżenia swoich granic. Potrafią one zidentyfikować i zestrzelić cel w dzień i w nocy z odległości nawet kilku kilometrów. Obecnie o użyciu siły rozstrzyga człowiek, ale roboty można przełączyć na moduł automatyczny. Wówczas same decydują, czy i kogo zabić. Jednak najbardziej zaawansowanym technologicznie sprzętem dysponują Stany Zjednoczone.

Tak. W samym Iraku rozmieszczonych jest dziś ponad 4 tys. robotów. Przykładem może być amerykański samolot bezzałogowy Predator. Dziś jest on dostępny w wersji bojowej wyposażonej w pociski AGM114 Hellfire. W 2002 r. Predator zestrzelił samochód, w którym znajdowało się kilku terrorystów z Al-Kaidy. Jednak jest to broń tylko w połowie autonomiczna, bo decyzję o zestrzeleniu pojazdu podjął człowiek znajdujący się w odległości kilku tysięcy kilometrów od celu. Amerykańscy naukowcy intensywnie pracują nad zbudowaniem broni w pełni autonomicznej, która potrafi samodzielnie zestrzelić wroga z lądu, powietrza i wody. I wydają na ten cel ogromne sumy. Wystarczy wspomnieć, że w latach 2007 - 2010 r. Kongres ma przeznaczyć ogółem aż 4 miliardy USD na rozwój śmiercionośnych robotów, a do końca 2015 r. jedna trzecia amerykańskich pojazdów bojowych ma być bezzałogowa.

Niestety, tak. To było w Republice Południowej Afryki. Tamtejsza armia dysponuje nowoczesną bronią przeciwlotniczą Oerlikon GDF005, która samodzielnie naprowadza się na cel na podstawie danych z radaru. Rola człowieka ogranicza się do naciśnięcia spustu. Niestety, w październiku ubiegłego roku maszyna zaczęła nieoczekiwanie sama strzelać. Zginęło wówczas dziewięciu żołnierzy, a czternastu zostało poważnie rannych.

Na pewno nie na przestrzeni najbliższych kilkuset lat. Wojskowi, co prawda, często posługują się terminem "sztuczna inteligencja" w odniesieniu do robotów wojennych, ale jest to niezrozumienie pojęć. Maszyny faktycznie mogą same podjąć decyzję o wystrzeleniu rakiety, ale jest to wynik ich zaprogramowania, a nie samodzielnego myślenia. Nie potrafimy stworzyć inteligentnej maszyny, przynajmniej na razie.

Oczywiście. Maszyny mogą być przecież użyte do wydobywania i przenoszenia w bezpieczne miejsce bomb podłożonych przez terrorystów. Są również wykorzystywane do przeprowadzania rekonesansu na niebezpiecznym lub nieznanym terenie czy zbierania rannych z pola walki lub spod gruzów zawalonego budynku. W takich przypadkach roboty mogą nawet uratować człowiekowi życie.

Nie, jednak musimy pamiętać, że i w domu roboty nie rozwiążą za nas wszystkich problemów. W Japonii na przykład w ramach eksperymentu do tamtejszych domów starców trafiły roboty do towarzystwa i opieki nad seniorami. Potrafią one mówić, śpiewać, odróżniać zapachy, nosić duże ciężary, a nawet kąpać starszych ludzi. Niby wszystko pięknie, jednak przy okazji zbadano, jaki wpływ na samopoczucie seniorów ma przebywanie pod opieką maszyn. Z początku wydawało się, że nastrój staruszków polepsza się. Po pewnym czasie powtórzono jednak badania i wtedy okazało się, że starszym ludziom samopoczucie poprawiał nie robot, ale towarzystwo osoby nadzorującej go. Jest to bardzo wymowny i smutny wniosek.

*Prof. Noel Sharkey zajmuje się robotyką i sztuczną inteligencją na wydziale informatyki Uniwersytetu Scheffield w Wielkiej Brytanii. Był jurorem w programie "Robot Wars" oraz ekspertem BBC pracującym przy serii "Techno Games"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj