Dziennik Gazeta Prawana logo

"Przełomowe badanie". Naukowcy mają nową teorię o powstaniu życia na Ziemi

9 lutego 2024, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
wulkan, lawa
Naukowcy mają nową koncepcję dotyczącą sposobu, w jaki powstało życie na naszej planecie/ShutterStock
Jedno z ostatnich badań dotyczących powstania życia na Ziemi kwestionuje jego kosmiczne pochodzenie. Naukowcy z Sorbony mają dowody, że wszystko mogło zacząć się na naszej planecie w wyniku uderzenia piorunów podczas erupcji wulkanów. Najprawdopodobniej działo się to na terenach dzisiejszej Turcji, Peru i Włoch. To zjawisko miało doprowadzić do wytwarzania ogromnych ilości azotu, ułatwiając narodziny najwcześniejszych form życia.

Azot jest jednym z podstawowych pierwiastków jakie występują na naszej planecie. W połączeniu z piorunami, wchodzi w reakcję z tlenem, w ten sposób tworząc tlenek azotu. Naukowcy podejrzewają, że gdy został on uwolniony do gleby, stworzył żyzny grunt dla pojawienia się i rozwoju pierwszych mikroorganizmów.

Wiązanie azotu jest procesem niezbędnym do powstania życia

Proces wiązania azotu polega na przekształcaniu diazotu atmosferycznego w formy biologicznie przyswajalne. Przeprowadzone do tej pory badania eksperymentalne i teoretyczne wykazały, że proces ten mógł zaistnieć dzięki obecności piorunów wulkanicznych. Niestety póki co nie ma dowodów geologicznych, które potwierdziłyby tę koncepcję. Naukowcy odkryli jednak spore ilości azotanów w osadach wulkanicznych, które powstały w wyniku bardzo dużych erupcji.

Po przeanalizowaniu próbek okazało się, że azotany pochodziły z atmosfery. Te życiodajne pierwiastki musiały zatem zostać dostarczone przez piorun. Slimane Bekki, główny autor badania i ekspert w dziedzinie nauk o atmosferze na Sorbonie, twierdzi, że najprawdopodobniej była to błyskawica wulkaniczna. Nic w tym dziwnego, bowiem podczas bardzo potężnych erupcji wulkanów można zaobserwować liczne pioruny.

Azotany są w stanie rozprzestrzenić się na całym świecie

Podobne zjawiska pojawiają się zwykle na początku erupcji i zachodzą w pobliżu ziemi w chmurach popiołu oraz wyżej, w pióropuszu dymu wulkanicznego, który dociera do stratosfery. Bekki wraz z zespołem naukowców przeprowadzili badania terenowe w południowym Peru, środkowej Turcji i u wybrzeży Neapolu we Włoszech. Skupili się na regionach, które są znane z pradawnej aktywności wulkanicznej. Okazało się, że w glebie znajdowało się dużo azotanów, które pochodziły z atmosfery. Powstały one w wyniku wyładowań atmosferycznych, a w wyniku działania wulkanów.

Naukowcy przyznają, że azotany, za powstanie których odpowiadają wyładowania burzowe, są w stanie rozprzestrzenić się na powierzchni Ziemi. Obecność tego pierwiastka w glebie jest z kolei warunkiem koniecznym do rozwoju życia. Badanie zostało uznane za przełomowe, bowiem rzuca nowe światło na temat, który fascynuje ludzkość od tysięcy lat. Na ostateczną teorię przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj