"Nie nastąpił wielki wybuch. Europa i USA nie zmierzają już ku wojnie handlowej w sporze o Grenlandię, NATO nie grozi już nagły koniec w sytuacji, gdyby główna potęga Sojuszu, USA, odebrała sojuszniczej Danii część terytorium. Trump niespodziewanie i w ostatniej chwili wycofał się (...) zarówno z groźby nałożenia od 1 lutego 10-procentowych ceł karnych na Niemcy i siedem innych krajów europejskich, jak i z twierdzenia, że cała Grenlandia musi bezwzględnie należeć do USA" – relacjonuje "SZ", podsumowując Światowe Forum Ekonomiczne w Davos.
Niemcy: Kluczowa rola szefa NATO
To "historia zadziwiającego politycznego rozbrojenia bomby" – ocenia dziennik.
Kluczową rolę miał w tym procesie odegrać sekretarz generalny NATO Mark Rutte. "Jak mówią dyplomaci w Brukseli, Rutte w ostatnich miesiącach zbudował trwałą relację z Trumpem. Jedną z jego metod, nie wszędzie dobrze przyjmowaną, jest bezwstydne schlebianie (Trumpowi – PAP), nawet kosztem własnej godności" – pisze "SZ".
Niemcy: Mgliste punkty porozumienia
Według informacji dziennika ramowe porozumienie dotyczące Grenlandii składa się z czterech "dość mgliście" sformułowanych punktów. Żaden z nich nie przewiduje przejęcia należącej do Danii wyspy przez USA, ale mają one "rozwiać obawy Amerykanów dotyczące niewystarczającej ochrony militarnej Grenlandii lub ewentualnego dostępu Chin do surowców naturalnych" na tej wyspie.
Niejasne pozostaje, jak dokładnie mają przebiegać negocjacje, także dlatego, że "niedopracowane porozumienia, które w fazie szczegółowych ustaleń okazują się niemal niewykonalne, są znakiem rozpoznawczym Trumpa" – zauważa "SZ". Jak dodaje, widać to obecnie na przykładzie "kruchego zawieszenia broni w Strefie Gazy".
Niemcy: To mogło przekonać Trumpa
Na temat powodów, które skłoniły Trumpa do pójścia na ustępstwa, zdaniem gazety "można jedynie snuć domysły". "Jedna ze teorii głosi, że prezydent musiał podczas lotu nad Atlantykiem przyznać przed sobą, że jego karty są znacznie słabsze, niż zakładał. Trump miał z opóźnieniem zrozumieć automatyzm, który doprowadziłby do unijnych ceł odwetowych o wartości 93 mld euro (w odpowiedzi na cła, którymi zagroził Trump – PAP). Do tego doszły nerwowe reakcje giełd oraz ponadpartyjny opór w Kongresie USA" – pisze "SZ".