Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemiecki generał: Musimy wrócić do sytuacji z czasów zimnej wojny

27 stycznia 2026, 12:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Generał Gerald Funke
Generał Gerald Funke/Wikipedia
"W związku z rosyjskim zagrożeniem musimy wrócić do sytuacji z czasów zimnej wojny, gdy każdy Niemiec wiedział, co robić w razie wybuchu konfliktu zbrojnego" – powiedział w opublikowanej we wtorek rozmowie z brytyjskim dziennikiem "The Times" generał Gerald Funke, dowódca komanda wsparcia Bundeswehry (UstgKdoBw).

Podczas gdy w Afganistanie miałem do czynienia z niestety wysoką, ale dającą się opanować liczbą rannych, obecnie muszę przygotować się na możliwość tysiąca rannych żołnierzy dziennie. Im bliżej się temu przyglądam, tym bardziej staje się to złożone i trudniejsze do wyobrażenia – powiedział Funke.

Niemiecki generał: Ważne, aby Niemcy pozostały centrum logistycznym

Utworzone w październiku 2024 r. UstgKdoBw odpowiada za wszystko, co jest potrzebne do kontynuowania działań wojennych za linią frontu. Zadania obejmują ewakuację i leczenie rannych, rekwirowanie zasobów od sektora prywatnego oraz dostarczanie zaopatrzenia i posiłków na pole walki.

Ważne jest dla nas, aby Niemcy pozostały centrum logistycznym i abyśmy jak najdłużej zarządzali liniami dostaw w sposób jak najbardziej płynny, co oznacza, że jeśli jedna trasa zawiedzie, będziemy mieli możliwość skorzystania z innych – wyjaśnił.

Niemiecki generał: Konieczny jest powrót do sytuacji z czasów zimnej wojny

Funke, który wstąpił do zachodnioniemieckiej armii na kilka lat przed końcem zimnej wojny, uważa, że w obliczu rosyjskiego zagrożenia konieczny jest powrót do podejścia, w którym obrona kraju jest sprawą całego społeczeństwa. To musi być jasno powiedziane, że bez wsparcia cywilnego, bez koncepcji obrony totalnej, nie bylibyśmy w stanie się bronić – podkreślił.

Przed 1990 r. Niemcy Zachodnie miały nie tylko powszechny pobór do wojska dla mężczyzn i pół miliona osób w służbie wojskowej, ale także niezwykle szczegółowe plany dotyczące zadań, jakie w przypadku wojny miałyby wykonać wszystkie elementy sił zbrojnych oraz cywile.

W tamtych czasach "każdy z nas dokładnie wiedział, gdzie zostanie rozmieszczony podczas wojny obronnej, aż do konkretnego okopu. To znaczy, było to naprawdę precyzyjne, nie tylko ogólnikowo jak gdzieś tam w pobliżu Kassel, lecz w konkretnej wsi i w tym konkretnym zakątku lasu" – wyjaśnił generał.

Innym przykładem jest to, że w czasie zimnej wojny Deutsche Bahn były zobowiązane do zapewnienia w ciągu trzech dni pociągów zdolnych do transportu sprzętu wojskowego. Nie było to potrzebne przez wiele lat "dywidendy pokojowej" od 1990 roku do chwili obecnej, więc cały system popadł w zapomnienie. Uważam jednak, że powinniśmy do niego powrócić. Już pracujemy nad tym – powiedział Funke.

Niemiecki generał: Nie jest to zła wola, lecz niezrozumienie konsekwencji

Jak dodał, niektóre firmy są świadome tego problemu i aktywnie ćwiczą, jak poradzić sobie w sytuacji kryzysowej. Wiele innych jednak nie wie nawet, ilu rezerwistów zostanie powołanych spośród ich pracowników. Im dalej są (od sektora obronnego), tym mniej dostrzegają, że może to również ich dotyczyć. Nie jest to zła wola ani głupota; po prostu nie do końca rozumieją jeszcze konsekwencje – wyjaśnił generał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj