Podczas gdy światowa średnia wzrostu temperatur od ery przedprzemysłowej wynosi około 1,4°C, Stary Kontynent przekroczył już granicę 2,4°C. Jak informuje National-Geographic.pl, w ostatnich trzech dekadach (1996–2025) średnia temperatura w Europie rosła w tempie 0,56°C na dekadę – czyli ponad dwukrotnie szybciej niż wynosi średnia globalna (0,27°C).
Rok 2025 przeszedł do historii jako najcieplejszy rok w historii europejskich pomiarów. Aż 95 proc. powierzchni kontynentu odczuło temperatury znacznie wyższe od normy. Skąd bierze się ta wyjątkowa podatność Europy na zmiany klimatu? Odpowiedź kryje się w czterech kluczowych mechanizmach.
Ląd i beton wygrywają z oceanem
Pierwsza przyczyna tkwi w zwykłej fizyce. Woda w oceanach potrzebuje ogromnych ilości energii, by podnieść swoją temperaturę – nagrzewa się wolno i długo magazynuje ciepło. Ląd zachowuje się zupełnie inaczej: błyskawicznie pochłania promienie słoneczne i natychmiast oddaje oddziałujące ciepło do atmosfery.
Europa tworzy jedną wielką masę lądową z Azją. Słońce ogrzewa ziemię bezpośrednio, co powoduje gwałtowny skok temperatury powietrza tuż przy powierzchni. Sami dodatkowo podkręcamy ten proces. Rozbudowana infrastruktura, kilometry asfaltu i gęsta sieć miast tworzą tak zwane "miejskie wyspy ciepła". Betonowe metropolie działają w upalne dni jak ogromne grzejniki.
Arktyka topnieje i wciąga nas w błędne koło
Europa nie istnieje w izolacji. Nasz kontynent bezpośrednio sąsiaduje z Arktyką, a ta – jak informuje National-Geographic.pl – ociepla się nawet trzykrotnie szybciej niż reszta świata. Wszystkiemu winien jest tak zwany efekt albedo.
Biały śnieg i lód działają jak gigantyczne lustro. Odbijają w przestrzeń kosmiczną nawet 80–90 proc. promieniowania słonecznego. Ciemne skały i woda absorbują światło. Gdy rosnące temperatury topią lód, odsłaniają ciemne podłoże, które zamiast odbijać promienie – pochłania je i zamienia w ciepło. Odsłonięta ziemia i ocean mocno się nagrzewają, co przyspiesza topnienie kolejnych płatów lodu. W ten sposób powstaje groźne, błędne koło, które niezwykle trudno zatrzymać.
Osłabiony prąd strumieniowy uwięził nad nami upały
Trzecim czynnikiem są głębokie zaburzenia w krążeniu powietrza nad planetą. Wysoko w atmosferze pędzi prąd strumieniowy (ang. jet stream), który przesuwa układy pogodowe z zachodu na wschód. Napędza go duża różnica temperatur między mroźnym biegunem a gorącym równikiem. Ponieważ Arktyka błyskawicznie się ociepla, ta różnica temperatur drastycznie maleje. Prąd strumieniowy osłabł i zaczął silnie meandrować, tworząc potężne fale. W efekcie układy wyżowe utykają nad Europą na całe tygodnie. Tworzą one tzw. "kopuły ciepła", które więżą gorące powietrze i zasysają wrzące masy prosto z Afryki Północnej.
Paradoks czystego nieba. Ocaliliśmy płuca, odsłoniliśmy klimat
Ostatnia przyczyna brzmi najbardziej zaskakująco. Ocieplenie przyspieszyło z powodu walki ze smogiem. W XX wieku europejskie fabryki i elektrownie węglowe emitowały gigantyczne ilości dwutlenku siarki oraz pyłów. Drobinki te tworzyły w atmosferze powłokę, która odbijała część promieni słonecznych. Zjawisko to, nazywane "globalnym zaciemnieniem", częściowo maskowało prawdziwą skalę globalnego ocieplenia.
Unia Europejska wprowadziła ostre normy jakości powietrza, czym drastycznie ograniczyła emisję pyłów. Uratowaliśmy zdrowie i płuca milionów ludzi, ale jednocześnie zdjęliśmy z kontynentu ochronną tarczę. Dziś promienie słoneczne docierają do powierzchni Europy bez przeszkód, odsłaniając pełną siłę nagromadzonych gazów cieplarnianych.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
