Do 9, nie 11. Nie, nie wystrzeliły. Jeden sondaż - żaden sondaż. Liczy się tendencja. Ale teraz już wyraźnie czuć, że dochodzimy do tego, co w analizie matematycznej nazywa się punktem przegięcia, kiedy funkcja z wklęsłej robi się wypukła. Chyba odwraca się trend. Najwyraźniej po tej hucpie z wykluczeniem z komisji hazardowej Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermana oraz po zderzeniu Platformy z realnym problemem, jakim była afera bezduszności NFZ wobec chorych na raka następuje moment, w którym życie mówi rządzącym: sprawdzam. Od 2 lat powtarzałem w każdym medium, że w końcu wyczerpie się formuła polegająca na zastępowaniu rzeczywistego rządzenia socjotechniką.
Będziemy to wiedzieć po kolejnych sondażach. Zadecydują dwa czynniki. Po pierwsze media. Czy zamiast zderzać pod dyktando PR Tuska w każdej dla niego kryzysowej sytuacji Platformę z PiS -
będą konfrontować PO z klęską ich rządzenia, jak przy nowotworach? Rok temu pies z kulawą nogą by się o tym skandalu nie dowiedział. Teraz rozjechały PO same "Fakty" TVN!
Wystarczyło, żeby w publicznej konkurencji zaczęto elementarnie obiektywnie pokazywać władzę i nagle pic PO nie działa. Po drugie nie mniej ważne jest pytanie czy w ślad za medialną
"deteflonizacją" PO nastąpi pozytywna reinterpretacja rządów Jarosława Kaczynskiego i czy uda się choć częściowo przełamać kulturowe odrzucenie PiS przez rozczarowanych
do PO traktujących nas jako tzw. obciach, bo to mogłoby nadal uniemożliwiać przebicie szklanego sufitu 30 proc. głosów. Podział straconych przez PO na po 4 proc. dla PiS i SLD i 1proc. PSL
jest dla nas optymistyczny. Coś się odblokowuje. Bo kiedy zaczyna się realna polityka i realne problemy - ludzie zaczynają mieć dość picu i PR-u. To fascynujacy moment: niby wszystko gra jak
przez dwa lata, sprzedawanie wpadek jako sukcesy, tyle, że przestaje działać. Gołym okiem widać, że Tusk dryfuje.
Nawet, gdy premier pracuje, to przecież wypoczywa. (śmiech) Taki ma styl.
Jak to kto? Departament PR. Te wszystkie wrzutki o nowej konstytucji, strefa Euro w 2011, laptop dla każdego dziecka w gimnazjum, kastracja pedofilów itd. Wszystko pic. Reszta jest dryfem i
przypadkiem. Proszę pokazać mi chociaż jeden realny problem rozwiązany przez Platformę.
Ta zielona wyspa to z jednej strony zasługa naszych rządów i popytu wewnętrznego, miliardów złotych, które zostały w kieszeniach Polaków dzięki obniżeniu podatków za naszych czasów. A z
drugiej strony zasługa tego, że PRowskie i absurdalne propozycje Tuska nie weszły w życie. Gdyby wkrótce było w Polsce euro, a wcześniej byśmy weszli w korytarz walutowy ERM II, czego chciał
Tusk, to nie skorzystalibyśmy z premii eksportowej, po dewaluacji złotego i nie moglibyśmy się przewieźć na gapę na tym, że Niemcy wpompowały w swoją gospodarkę tak duże pieniądze, za
które po części kupowali polskie produkty. Nawet ten sukces Platformy jest tak na prawdę opóźnionym w czasie sukcesem PiS. A skoro jesteśmy na plusie, to jak departament PR Tuska wyjaśni,
dlaczego żyje się ludziom gorzej, zmusza do komercyjnego zadłużania się ZUS, utrudnia procedury w NFZ, skubie OFE i obcina wydatki?
Mielismy cztery lata na tę zmianę. Oni to zgłosili na poczatku kadencji. My mieliśmy większość i my to realnie wprowadziliśmy.
W Schetynie grają emocje. Został upokorzony, dostał po zębach, jakby to powiedział Gowin i teraz to przeżywa. Tusk i Schetyna mają o sobie nawzajem za dużą wiedzę, by użyć broni atomowej
ale zaczęła się między nimi twarda walka polityczna. Ważniejsze jest co innego. Tusk pokazał partii, że każdy może być zatłuczony, że dla własnego interesu nie zawaha się porzucic
nikogo. To musi mieć z czasem poważne konsekwencje.
To coraz bardziej prawdopodobne. Tusk idąc na wybory po trzech latach rządzenia ryzykuje dużo. Tym bardziej, że PO znalazła się na równi pochyłej i teraz może być już tylko gorzej.
Sądzę, że Tusk może wrócić do pomysłu wzmocnienia władzy kanclerskiej kosztem wepchnięcia na wybory prezydenckie jakiegoś figuranta. To może być choćby Komorowski czy Sikorski. Mogliby
się zgodzić na fasadowego prezydenta w zamian za oddanie pełni władzy Tuskowi. Pytanie, jak przeprowadzić to konstytucyjnie, bo PO musiałaby wygrać wybory prezydenckie i uzyskać zgodę PiS na
przeniesienie pełni władzy na urząd premiera. Musielibysmy przegrać wybory prezydenckie, a przeciez Kaczyński je wygra i kółko się zamyka. Żadnej zmiany konstytucji nie bedzie.
Dziwię się Cimoszewiczowi tym bardziej, że cztery lata temu to otoczenie Tuska esbeckimi metodami i przy użyciu Jaruckiej zdyskwalifikowało go w wyborach prezydenckich. A teraz dał się nabrać
na iluzję jaką miało być objęcie przez niego funkcji sekretarza generalnego Rady Europy. Tusk zawalił sprawę, nic nie załatwił. Ale takie mechaniczne podkradanie puzzli jest szyte zbyt
grubymi nićmi i poparcie Cimoszewicza nie wystarczy. Trzeba jeszcze coś sobą reprezentować.
Trudno mówić o podkradaniu w przypadku prof. Religi. Całe życie poświęcił wielkim projektom dla ratowania zdrowia ludzi. A w pewnym momencie zdał sobie sprawę jak mało ma czasu. Dlatego
dobrze, że był w kręgu władzy, nawet tak różnej politycznie. Jeśli zaś chodzi o prof. Gilowską to została w grubianski sposób skrzywdzona przez Tuska, więc trudno jej się dziwić, że
odebrała satysfakcję polityczną i etyczną, połączona z realna władzą jaką dał jej Kaczyński.
To wariant zupełnie nieprawdopodobny. Nie ma żadnej mowy o strategicznym sojuszu z lewicą. Telewizja była wariantem obronnym, chodziło o ratowanie dobra większego kosztem mniejszego zła.
Trzeba było ratować telewizję przed likwidacją czego chciała PO i było to warte wspóldziałania opozycji.
Ja też mówię, że nie było porozumienia. Było ratowanie z palącego się domu...
Dobra wyższego rzedu. Mediów publicznych. Bez tego nie ma wspólnoty narodowej.
Oczywiście, że nie. Platforma, gdy wymieniała swojego szefa klubu, to dlatego, że spotykał się na cmentarzu i umawiał geszefty z bossami hazardu. PiS zmienia szefa klubu w ramach strategii
przegrupowania sił na wybory parlamentarne i przygotowanie zespołu gotowego do rządzenia. Chodzi o stworzenie zespołu, który będzie zdolny tuż po objęciu władzy szarpnąć cuglami. Ktoś
musi to koordynować a Przemysław Gosiewski nadaje się do tego doskonale.
To zależy od tego, na ile będzie umiał zbudować swoją pozycję na programowym zapleczu PiS. To może być wzmocnienie ale też osłabienie. Sprawa jest otwarta. To zależy od Gosiewskiego, jak
się odnajdzie w nowej sytuacji. Jak go znam to się odnajdzie.
Nie sądzę, by był przesuwany na inne ważne stanowisko, gdyby istniała jakaś negatywna wiedza na jego temat.
Nie jest możliwe.
PiS to partia Jarosława Kaczyńskiego. Zostało zbudowane na jego autorytecie, nie na dyktaturze. Zdecydowana większość ludzi jest w PiS ze względu na Kaczyńskiego, tak jak ja. Gdyby go nie
było, to pewnie mnie nie byłoby w PiS. Jego pozycja nie jest zagrożona. Ci wszyscy, którzy mówią, że ktoś chciałby podnieść rękę na Jarosława Kaczyńskiego muszą wiedzieć, że Jacek
Kurski mu tę rękę odrąbie. Sądzę, że podobnie zachowałby się Ziobro.
Przez ostatnie cztery lata dorobiono nam straszliwe gęby. Sam tego doświadczam. W internecie wiekszość złych sądów na mój temat to brednie. Na szczęście to powoli mija. PiS wraca do gry.
Choć przypominam: to dopiero jeden sondaż.
p
był posłem PiS, obecnie jest europosłem.