Dziennik Gazeta Prawana logo

Zapomniani ponad podziałami

9 września 2008, 01:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na marginesie kłótni o to, kto był większym bohaterem "Solidarności", kto może o niej dyskutować, a kto nie i co na to profesor Friszke, nie wdając się w spór, czy wszystkich uhonorowaliśmy właściwie, warto pamiętać, że jest dwóch bohaterów zapomnianych całkowicie i przez wszystkich - pisze publicysta DZIENNIKA, Robert Mazurek.

Ryszard Kowalczyk był świetnie zapowiadającym się fizykiem na opolskiej WSP, dzisiaj Uniwersytet Opolski. Jego brat Jerzy, ponoć geniusz samouk, był tam pracownikiem technicznym. W październiku 1971 roku wysadzili w powietrze aulę WSP przygotowaną już na wielką fetę na cześć milicjantów i esbeków, którzy w grudniu 1970 roku pacyfikowali Szczecin. Obaj bracia antykomunistyczne ostrogi zdobywali jeszcze w szkołach, płacąc za to niemałą cenę – Ryszarda milicja skatowała za słuchanie Wolnej Europy, Jerzego wyrzucono za zniszczenie dokumentacji ZMS.

Na zniszczenie auli właściciele Peerelu zareagowali zgodnie ze starą obietnicą Cyrankiewicza: "Rękę raz podniesioną na władzę ludową odrąbiemy". Jerzy dostał karę śmierci (zamienioną na 25 lat więzienia), Ryszard - 25 lat więzienia. Siedzieli wyłącznie z psychopatami, mordercami, gwałcicielami, najbardziej brutalnymi, agresywnymi przestępcami. Wyszli po 11 (Ryszard) i 13 (Jerzy) latach. Spyta ktoś – jacy z nich bohaterowie, wysadzili w powietrze aulę, terroryści po prostu. Nie pochwalając tych metod, warto przypomnieć, że nie oni jedni się nimi posługiwali. Działacze Ruchu na przełomie lat 60. i 70. kradli z biur maszyny do pisania i powielacze oraz próbowali spalić Muzeum Lenina w Poroninie, a jednak nie są - i słusznie - uznawani za kryminalistów. Mieli więcej szczęścia, dostali po kilka lat więzienia, objęła ich amnestia, wsparł Kościół. Stefan Niesiołowski jest wicemarszałkiem Sejmu, Andrzej Czuma - prominentnym posłem, Joanna Szczęsna - publicystką "Gazety Wyborczej".

Kiedy milicja zabierała Ryszarda Kowalczyka, jego córeczka miała 4 lata, kiedy wrócił - była piętnastoletnią panną. Potem przez lata nie mógł pracować jako fizyk, dziś ma najniższą emeryturę. Jerzy wrócił na kurpiowskie bagna, mieszka w barakowozie. Za zarobione jako złota rączka pieniądze kupuje ziemię i tworzy nieformalny, prywatny rezerwat przyrody, ratuje bobry. Żądający dla nich kary śmierci prokurator Jerzy Jamka ma świetnie prosperującą kancelarię adwokacką w centrum Warszawy, bronił Oleksego. Szef SB w Szczecinie, a potem w Opolu, pułkownik Julian Urantówka przez dekady kwitł na sutej emeryturze.

Kowalczykowie nie zostali nawet zrehabilitowani. Podpisana przez ministra Lecha Kaczyńskiego kasacja zawierała błędy formalne i została odrzucona. O nadzwyczajnej, premierowskiej emeryturze dla braci nie pomyślał nikt. Nikt nie zwróci Kowalczykom złamanego życia. Ale można zwrócić im godność i pamięć. Wierzę, że będzie o tym pamiętał przy nadawaniu odznaczeń prezydent Kaczyński, wierzę, że ujmą się za nimi posłowie Niesiołowski i Czuma. Oby tego doczekali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj