Musimy kontynuować twardą politykę i mówić wprost, że wybory nie były demokratyczne. Żaden opozycjonista nie został wybrany. Opozycja nie miała nawet realnej
szansy na przygotowanie się do wyborów. Powinniśmy naciskać na Łukaszenkę, by podjął konkretne kroki w kierunku demokratyzacji. Jeśli zacznie je podejmować, wówczas pomyślimy o stopniowym
otwarciu na Mińsk. Dlatego apeluję do prezydenta Łukaszenki, aby zezwolił na powrót do Mińska Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego z wygnania w Wilnie.
To nie Unia Europejska straciła wiarygodność, tylko Aleksander Łukaszenka.
Aby opozycja zwyciężała, niezbędna jest jej jedność.
Cóż, jeśli nawet on tak mówi. Moja rada dla opozycji jest następująca: zjednoczyć się, bo to warunek niezbędny, by zwyciężać w walce z reżimem.
Popieramy demokrację i nigdy nie zaakceptujemy reżimu, który jej nie akceptuje. Inną sprawą jest to, że na konkretne kroki w kierunku demokratyzacji zareagujemy pozytywnie.
Powiedziałby prezydentowi, że ten traktat gwarantuje solidarność Europy w sprawach ważnych dla Polski: bezpieczeństwa energetycznego. To jest odpowiedź UE na polskie żądania. Przyjęliśmy
polskie postulaty. Apeluję do Lecha Kaczyńskiego, by złożył swój podpis na dokumencie.
Oczywiście, że tak. Potrzebujemy traktatu. Problemy ekonomiczne i kryzys na świecie to kolejny argument za Lizboną. Recesja jest argumentem za przyjęciem traktatu.
Przewodniczyłem sesji parlamentu, gdy Cohn-Bendit mówił o tym. Do tej pory Declan Ganley twierdził, że jego organizacja Libertas była finansowana z małych, indywidualnych wpłat, a teraz nagle
mówi, że sam pożyczył jej 200 tys. euro. Najpierw mówi o małych wpłatach, a potem o wielkiej pożyczce. W takiej sytuacji można mieć wątpliwości. Radzimy Irlandczykom, by prześwietlili
tę sprawę. Parlament Europejski byłby bardzo zadowolony, gdyby zajęła się nią irlandzka niezależna komisja ds. standardów i urzędów publicznych. Przed jej ustaleniami chciałbym się
wstrzymać od mówienia o tym, kto może stać za organizacją Libertas.
Myślę, że administracja George’a Busha chce silnej, zjednoczonej Europy. Ale w Waszyngtonie mogą być ludzie, którym nie zależy na naszej sile. Nie wydaje mi się, żeby tak było,
ale to musi zostać wyjaśnione do końca.
Chciałbym, aby Lizbona weszła w życie przed wyborami w czerwcu 2009 r. Sądzę, że coraz mniej realne jest, aby ratyfikacja traktatu i jego wejście w życie nastąpiły przed wyborami do PE.
Myślę, że Jean-Claude Juncker ma rację, gdy mówi o 2010 r.
Każde opóźnienie z Lizboną działa na naszą niekorzyść.
Prezydentowi Francji Nicolasowi Sarkozy’emu, który przewodzi Radzie Europejskiej, poradzono, by nie jechał do Moskwy i Tbilisi. Zrobił to jednak. I dziś myślę, że miał rację. Unia
odegrała pozytywną rolę w tej sprawie. Teraz musimy być bardzo konkretni. Rosyjscy żołnierze muszą wycofać się z Gruzji właściwej. A UE nie może uznawać secesji Abchazji i Osetii
Południowej.
Jeszcze tak daleko nie dotarliśmy. Pierwszy priorytet UE to realizacja Lizbony. Ci wszyscy, którzy są za przyjęciem Ukrainy do UE, powinni ratyfikować traktat z Lizbony. Bo bez niego nie będzie
rozszerzenia. No może poza Chorwacją. W tym przypadku musimy rozwinąć politykę partnerstwa z naszymi sąsiadami, w tym Ukrainy. Jest wiele możliwości, by przyciągnąć Ukrainę i inne kraje
do UE. Powinniśmy rozwinąć koncepcję strefy wolnego handlu plus, zacieśnić współpracę w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Powinniśmy dalej wzmacniać kontakty Parlamentu
Europejskiego z parlamentami krajów sąsiadujących.
Musimy twardo trzymać się naszych zasad. UE jest zbudowana na wartościach, a jedną z nich jest międzynarodowy porządek prawny. Nie możemy pozwolić, by te wartości były łamane przez
jakikolwiek kraj, w tym Rosję. Równocześnie musimy rozwinąć politykę współdziałania z Rosją. Chcemy porozumienia o partnerstwie. Częścią tego porozumienia musi być kwestia
bezpieczeństwa energetycznego. Sprawa kluczowa dla Polski.
To był wielki błąd. Projekt powinien być konsultowany z Polską i krajami bałtyckimi. Popieram dywersyfikację naszych źródeł dostaw surowców energetycznych. Jestem gorącym zwolennikiem
rurociągu Nabucco z Azerbejdżanu przez Gruzję, Turcję do Bułgarii i dalej do Wiednia. Mam nadzieję, że w październiku w UE zapadną decyzje w tej sprawie.
*Hans-Gert Poettering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego