Dziennik Gazeta Prawana logo

Leo celowo narobił hałasu

17 grudnia 2008, 00:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cezary Kowalski
Cezary Kowalski/Inne
Leo Beenhakker przeprosił Antoniego Piechniczka za ostre słowa wypowiedziane pod jego adresem na łamach DZIENNIKA. Jeśli komukolwiek wydaje się, że jest po sprawie, a "Don Leo" ot tak chlapnął coś bez sensu podczas zgrupowania w Turcji, nie docenia umiejętności socjotechnicznych i zmysłu taktycznego naszego selekcjonera - pisze Cezary Kowalski.

Atak histerii, której byliśmy świadkami w ostatnich dniach, nie miał nic wspólnego z emocjami trenera. To był zastosowany świadomie i z premedytacją zwykły element gry. Dokładnie taki sam jak wczorajsze pokajanie się w siedzibie PZPN i chwilowe zawieszenie broni.

Dla Beehnakkera, jak sam zresztą przyznaje, całe życie jest grą. On tak naprawdę nigdy nie schodzi z boiska. Bez przerwy próbuje przestawiać klocki, wymyśla schematy zachowań, zastawia pułapki, kombinuje.

Właśnie na takiej zasadzie wymyślił, że atak na krytykującego go wiecznie Antoniego Piechniczka będzie najkorzystniejszy dla niego właśnie teraz. Przy okazji ostatniego w tym roku meczu reprezentacji. Właśnie wtedy, kiedy w napiętych stosunkach między selekcjonerem a polskimi trenerami (Piechniczek jest jedynie tym, którego wystawiono na pierwszą linię ognia) zapanowała delikatna odwilż.

Beenhakker wykorzystał fakt, że odrodził się na boisku (wygrał w dobrym stylu towarzyskie mecze z Irlandią i Serbią) i rozumował mniej więcej tak: Popatrzcie, pokazałem wam klasę, znów jestem wielki, daję tym chłopakom nową jakość. A wy co? Plujecie mi w twarz. Kim pan jest, panie Piechniczek?

Holender dyplomatycznie atakował personalnie tylko jedną osobę, ale nie chodziło mu tylko o niego. Odegrał tę dramatyczną scenkę w znakomitym stylu. A żeby cała Polska to na pewno zobaczyła, zgodził się na bis przed kamerą TVP. Liczył na wsparcie opinii publicznej, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że PZPN jest generalnie insytucją znienawidzoną i ludzie zawsze w takiej sytuacji staną po stronie "biednego" trenera gnębionego przez pezetpeenowski beton. Ten z kolei nie jest aż tak ciemny i bezrefleksyjny, aby jeszcze bardziej się narażać i zwolnić niepokornego, ale wciąż pozytywnie odbieranego przez kibiców trenera. Owszem, po cichu, bez wypłacania gigantycznego odszkodowania, toby się chętnie go pozbyli. Ale nie teraz, kiedy narobił tyle krzyku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj