Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent i Palikot są z siebie dumni

6 stycznia 2009, 14:01
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Kaczyński uznał za największy błąd swojej prezydentury wywieszenie polskiej flagi do góry nogami, a Palikot porównał nowy program gospodarczy PiS-u - z którym jeszcze nie mógł się zapoznać - do choroby wenerycznej. Obaj najwyraźniej nie potrafią się uczyć na błędach - pisze Cezary Michalski.

Jest dwóch polityków, którzy się niczego nie uczą. Ta para to Lech Kaczyński i Janusz Palikot. A dowody dali choćby dzisiaj. Prezydent w wywiadzie dla Radia ZET, a Palikot na swoim blogu.

Prezydent zgodził się odpowiedzieć na pytanie o największy błąd swojej prezydentury. Nie przyszła mu do głowy własna reakcja na pamflet w "Tageszeitung” - czyli ucieczka do bunkra, zerwanie szczytu trójkąta weimarskiego, pokazanie wszystkim przeciwnikom polskiego państwa, jak łatwo jest sparaliżować jeden z ośrodków władzy wykonawczej. Nie powiedział o swojej miłości do Janusza Kaczmarka, która PiS kosztowała władzę. Nie wspomniał o chorobliwej zawiści wobec Marcinkiewicza i Sikorskiego, która pozbawiła PiS ważnych narzędzi - choćby wizerunkowych - które sprawowania władzy w warunkach totalnego konfliktu politycznego na pewno tej partii nie utrudniały. Nie, to wszystko Lech Kaczyński musi uważać za sukcesy swojej prezydentury, skoro za największy swój błąd jako prezydenta uznał wywieszenie kiedyś polskiej flagi do góry nogami. Ta odpowiedź po raz kolejny potwierdza, że w parze Jarosław i Lech Kaczyński jest tylko jeden polityk, i nie jest nim pan prezydent.

przeczytaj, co wyznał prezydent

Z kolei Janusz Palikot porównał na swoim blogu przygotowywany przez PiS program gospodarczy do choroby wenerycznej. Mimo że tego programu nawet jeszcze nie zna, więc wypadałoby zachować szczyptę wstrzemięźliwości, choćby po to, by późniejsza merytoryczna krytyka tego programu była choć trochę wiarygodna. Problem z Palikotem mam taki, że ja się z wieloma jego liberalnymi poglądami na gospodarkę, a nawet na obyczajówkę, zgadzam. I właśnie dlatego tak idiotyczna wydaje mi się samotabloidyzacja Palikota jako polityka - czyli akurat ten aspekt jego działalności, za który jest on tak szczodrze nagradzany. I to przez wszystkich, od znanego inteligenta Kazimierza Kutza, poprzez media, skończywszy na dystrybutorach filmowych. Ostatnio, kiedy wybrałem się z synem do kina na zagraniczną kreskówkę "Łowcy smoków”, natrafiłem na Palikota podkładającego głos jednej z postaci – specjalnie nawet zapowiedzianego na plakatach reklamujących film.

przeczytaj więcej

Skoro patologiczne zachowania Palikota są nagradzane, a jego realna praca (ta na styku biznesu i polityki, która w przypadku Palikota nie jest "układem", ale jawnym, sformalizowanym reprezentowaniem w polityce środowiska, które jako producent polskiego bogactwa musi być reprezentowane) bagatelizowana, to nie trzeba być psychologiem behawioralnym, żeby przewidzieć, w którą stronę dana osoba będzie się rozwijać.

Ale czemu ja to wszystko mówię? I do kogo? Wyjdę tylko na naiwniaka, który nie uwewnętrznił jeszcze ostatnich odkryć z dziedziny czarnego PR-u.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj