Panie Waldku - zapytałem z głupia frant pewnego znanego polityka prawicowo-lewicowego o szerokich horyzontach, napotkanego przypadkiem w pociągu podmiejskim - Chciałbym systematycznie podnosić swoją stopę życiową. Pomożecie?
Najpierw nic nie mówił, potem zamilkł na dobre. Już zacząłem się obawiać, że nieuchronnie nadchodzące grzecznościowe „do widzenia” okaże się niczym innym jak czczym frazesem. Myliłem się. Polityk łagodnie wyrzekł w końcu te piękne słowa: „Pomożemy”.
Dzisiaj mam wspaniałą żonę, wyznaczoną mi przez grupę wsparcia oraz fajną przyjaciółkę, wyznaczoną mi przez zaprzyjaźnioną fundację wspierania młodych talentów, samochód służbowy, pół bliźniaka w Starej Miłosnej oraz sprawdzonych przyjaciół. Moje talenty gospodarczo-polityczne służą krajowi. Jeśli się wahasz – zadzwoń...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane