Odwołano Agnieszkę Romaszewską-Guzy - z funkcji szefowej satelitarnej telewizji Polonia, ale i telewizji Biełsat przeznaczonej dla Białorusinów niezgadzających się z dyktaturą Łukaszenki. Zrobił to prezes TVP Piotr Farfał.
Na końcu on sam zostanie wyczyszczony, bo przecież nowa ustawa medialna nie jest pisana wspólnie przez PO, ludowców i lewicę, aby "uwolnić Polaków od ciężaru abonamentu", ale przede wszystkim po to, aby te trzy partie mogły podzielić między siebie posady. Tak jak wcześniej dzieliły je PiS, Samoobrona i LPR. A jeszcze wcześniej SLD, PSL i Unia Wolności.
W najnowszej układance prezes Farfał obwiniany o nazistowską przeszłość i zatrudniający na potęgę kolegów wszechpolaków się nie zmieści. Ciekawe tylko, czy nowa koalicja medialna czymś mu się odwdzięczy za to, że robi za nią czarną robotę? drukującego na swoich łamach, to szczególnie smutne, czarne listy do zwolnienia.
Nie krzyczę głośno w obronie odwoływanych. Jak ktoś przychodzi do mediów publicznych z całym ich upolitycznieniem, to na własne ryzyko. , bo wyróżniał się na plus od partyjnych nominatów, miał na koncie realny, łatwo wymierzalny sukces, a na końcu wyleciał w atmosferze brzydkiej nagonki.
, pasji i wiedzy dotyczącej jednego kierunku - wschodniego. Ona miała w jednym palcu zarówno to wszystko, co dotyczyło Polaków na tych terenach, jak i to, co dotyczyło naszych sąsiadów - ich problemów z demokracją, narodową tożsamością, cywilizacyjnymi wyzwaniami.
Temu wszystkiemu Romaszewska poświęciła się od lat w poprzek wszelkich politycznych koniunktur - i za prezesury Walendziaka, i Kwiatkowskiego, i Dworaka, i Wildsteina oraz Urbańskiego. A moim zdaniem wspieranie białoruskiej opozycji to i polski interes, i moralny obowiązek. Dzięki komuś, kto kiedyś wspierał w zachodnich demokracjach opozycję w Polsce, skończyliśmy z komunizmem.
Nieprzypadkowo za Romaszewską ujęli się już dalecy jej politycznie politycy PO i lewicy zajmujący się w parlamencie tematyką polonijną. Zwłaszcza że dymisja odbyła się w wyjątkowo brzydkim stylu - z szukaniem nieprawdziwych pretekstów. Z całym tym obrzydliwym rytuałem, który powoduje, że ludzie przyzwoici zastanowią się pięć razy, zanim pójdą pracować na Woronicza.