ADAM BIELAN*: Nie, dlaczego?
Cierpliwości. Nie można zmienić najbardziej nielubianej partii w Polsce w lidera sondaży w zaledwie dwa miesiące. Jeżeli porównamy sytuację PiS z końca ubiegłego roku, który był dla nas
nie najlepszy, w trakcie którego pojawiły się sondaże 60 proc. do 19 proc. dla Platformy, a komentatorzy toczyli dyskusje o potrzebie wymiany kierownictwa PiS, do sytuacji obecnej, to mam raczej
poczucie, że przebijamy się przez mur niechęci do naszej partii.
Może nie widać jeszcze dramatycznego spadku notowań PO, ale PiS po raz pierwszy zaczęło przejmować inicjatywę i zmusza rząd do podejmowania trudnych decyzji personalnych. Przypomnę choćby
odwołanie Janusza Palikota, Zbigniewa Ćwiąkalskiego i usunięcie Tomasza Misiaka. Po raz pierwszy od wyborów w wielu sprawach przejęliśmy inicjatywę i zmusiliśmy PO do defensywy.
"
Przeciwnie. W tym roku PiS poszło w górę, jeśli chodzi o średnią z wszystkich badań, o cztery punkty procentowe z 22,4 na 26,3 - to najlepszy wynik od wyborów w 2007 roku!
I to przynosi rezultaty. Jak sobie przypominam stosunek mediów do PiS z listopada i grudnia, to widzę dużą różnicę.
Tak uważam i jest to też nasza zasługa. W końcu zaczynamy być traktowani jak poważna opozycja.
Zgoda, ale ja w ubiegłym roku nie odpowiadałem za politykę medialną. Natomiast kongres rozpoczął dobry czas dla PiS. Tuska trzyma przy życiu niechęć do PiS, która jednak znika z dnia na
dzień. Rząd Tuska rządzi krócej od gabinetu Jarosława Kaczyńskiego i ma w tej chwili tak złe notowania jak rząd Kaczyńskiego w ostatnim miesiącu swojego urzędowania. Spadło też właśnie
poparcie dla samego premiera. I to się musi przełożyć też na poparcie dla PO.
Nieprawda. Zarówno wyniki dwóch wyborów uzupełniających na Podkarpaciu, jak i tych w Olsztynie pokazały, że poparcie w sondażach dla PO jest napompowane. W żadnym z tych miejsc PO się nie
zbliżyła się do swoich wyników z wyborów parlamentarnych. Być może ośrodki badania opinii publicznej wyciągną z tego wnioski. Nie wierzę w 50 proc. poparcie dla PO. Sytuacja
zmienia się na naszą korzyść. Nie przypadkiem Donald Tusk ukrył się ostatnio przed dziennikarzami w Sopocie. Zrobił to przecież nie tylko po to, by grać w piłkę i pić wino, ale by
przeczekać zamieszanie medialne wokół Misiaka i Pawlaka.
Mówiliśmy, że jest to bardzo poważna sprawa, która musi być wyjaśniona. Tylko dodawaliśmy, że ta publikacja jest nieprzypadkowa i sugeruje walkę buldogów pod dywanem.
.
Prezes Kaczyński ostro krytykował praktyki Pawlaka. I przypominam, że to prezes Kaczyński miał odwagę oddać władzę, kiedy okazało się, że nasze standardy i standardy naszych koalicjantów
różnią się. Tusk tymczasem stwierdził, że standardy PO i PSL się różnią, a mimo to trwa u władzy,rzekomo dla dobra Polski.
Dokładnie tak uważam. Tak zrobiłby człowiek z zasadami. Ale Tusk działa dla własnego dobra, by dotrwać do wyborów prezydenckich. Tym różni się od Jarosława Kaczyńskiego.
>>> Jak PiS zwariowało w sprawie szczura – pisze Michał Karnowski
Ja też ubolewam, że PiS przecieka, że są osoby, które zamiast pracować i koncentrować się na krytyce rządu, wolą atakować swoich kolegów partyjnych. Ale to są kwestie, z którymi musimy
poradzić sobie wewnątrz. Nie sadzę, żeby te kwestie wpłynęły na wynik partii.
Na pewno będzie to widoczne 7 czerwca (dzień wyborów do Parlamentu Europejskiego) o godz. 20.01. Ale mam też nadzieję, że wyniki sondaży zostaną urealnione wcześniej.
*Adam Bielan jest rzecznikiem prasowym PiS i wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego