Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie ma katastrofy w Watykanie"

23 marca 2009, 17:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Abp Gocłowski Wałęsa powinien być zaproszony
Abp Gocłowski Wałęsa powinien być zaproszony/Inne
Nie mamy do czynienia z żadnym problemem papieża - odpiera krytykę Benedykta XVI w rozmowie z DZIENNIKIEM abp Tadeusz Gocłowski. ”Popsuł się jedynie odbiór urzędu papieskiego, zwłaszcza przez media. Dziennikarze muszą nauczyć się Benedykta XVI w jego codzienności” - tłumaczy hierarcha.


Abp Tadeusz Gocłowski: Dymisji domagają się na ogół ci, którzy nie chodzą do kościoła. I zawsze będą tacy, którzy poszukują sensacji. Weźmy za przykład ostatnią pielgrzymkę Ojca Świętego do Afryki. Papież podniósł problem ubóstwa na tym kontynencie, który przecież ma wiele przyczyn: klimat, postkolonializm, AIDS. Dziennikarze tego problemu nie podjęli, ale zatrzymali się przy dramatycznej sprawie stosowania środków antykoncepcji. Mówię o tym nie dlatego, że dla mnie Benedykt XVI to Piotr naszych czasów. Wystarczy przeczytać wygłoszone przez papieża homilie i przemówienia czy to w Kamerunie, czy w Angoli, by zrozumieć problem.


Nie w Polsce. Owszem, były pewne trudności ze stosunkiem do tej nieszczęsnej ekskomuniki lefebrystów. Ale Ojciec Święty napisał list, gdzie wszystko wyjaśnił, gdzie opisał trudności z niedoinformowaniem niektórych urzędów apostolskich. I wielu z krytyki się wycofało m.in. w Niemczech.


Na pewno nie mamy problemu z papieżem. Przecież ten papież przez ponad 20 lat współpracował z Janem Pawłem II i znakomicie radził sobie z różnymi problemami. I nagle wszystko się popsuło?! Nie popsuło się jeśli chodzi o urząd papieski, tylko w odbiorze tego urzędu zwłaszcza przez media.


Wszyscy przyzwyczaili się do pontyfikatu Jana Pawła II, który miał trochę inny sposób komunikowania się z ludźmi. Był znakomitym filozofem, socjologiem, miał doskonałe kontakty ze środowiskami dziennikarskimi. Benedykt XVI jest przede wszystkim znakomitym teologiem i nieco inny kładzie nacisk na problemy związane z życiem Kościoła.


Każdy człowiek jest inny. Benedykt XVi jest inny od Jana Pawła II, jeśli chodzi o człowieczeństwo, ale jego papiestwo, jego rozumienie służby jest takie samo. Inaczej podchodzi rzeczywiście do kontaktów z ludźmi. Jan Paweł II np. bardzo lubił spożywać obiady z biskupami, którzy przybywali do Rzymu, a Benedykt XVI nie ma takiego stylu. Ale cóż z tego? Szanujmy jego odmienną osobowość. Dziennikarze muszą nauczyć się Benedykta XVI w jego codzienności.


Nie podzielam tej opinii. Przeciwnie, mam wrażenie, że na plac przychodzi czasem nawet więcej ludzi niż za Jana Pawła II. A nad tym, że niektóre kościoły są puste, ubolewał już Jan Paweł II. Weźmy też chociażby za przykład Światowy Dzień Młodych w Sydney. Wcale nie było mniej ludzi niż w Paryżu, Denver. Tak więc mówmy o odmiennych osobowościach, ale nie o tym, że mamy jakąś katastrofę. Nie ulegajmy tym głosom krytycznym o Benedykcie XVI. One są przejściowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj