Pewne jest też coś jeszcze - . I na to ostatnie mi to wszystko wygląda. Podobnie jak wtedy gdy wzywał do debaty o kastracji pedofilów (zapomniane), o eutanazji (nieaktualne) czy do wyzbycia się akcji przez parlamentarzystów PO (nieprecyzyjne). Ale zostawmy na chwilę to zajmowanie się przez premiera państwa działaniem niezależnej od rządu instytucji, jaką jest IPN, to straszenie ukróceniem finansowania. Bo sądzę, że . Szkoda więc, że ta obrona Wałęsy odbywa się w tak dziwaczny sposób, bo wystarczyłoby przecież powiedzieć, że żadna książka nie odbierze Lechowi Wałęsie jego dorobku i że on, Tusk, jest przy nim zawsze.
I tylko . Bywa też w swoich wypowiedziach szalenie nieprecyzyjny, powodując, że po każdej takiej wrzutce natychmiast rusza fala spekulacji i wyjaśnień. Zaczyna chyba, jak się to już kilku premierom zdarzyło, wierzyć w moc sprawczą własnych słów i uznawać, że wszystko wie lepiej. A przecież . Czy premier, oskarżając IPN, tego nie wiedział? Wracamy do początku - jeśli tej wiedzy nie miał, to po co tak ostro mówił? Jeśli wiedział, to dlaczego nie był precyzyjny?
Jakiś czas temu powiedziałem w telewizyjnym programie, że do jakiejś wypowiedzi premiera nie należy przywiązywać większej wagi. Wtedy kolega dziennikarz zwrócił mi uwagę, że się zgadza, ale to niebezpieczne, jeśli słowo szefa rządu tak mało znaczy. Wtedy się obruszyłem, ale dziś przyznaję - miał rację. .