Rozwody się zdarzają, ale można to zrobić z klasą lub żenująco. Rozstawanie Jarosława Kaczyńskiego z Ludwikiem Dornem należy do tej drugiej kategorii. A od samego werdyktu sądu, nakazującego prezesowi PiS przeproszenie byłego wiceprezesa, ważniejsze jest to, że sprawa zaszła aż tak daleko - pisze Michał Karnowski.
Można przecież było wyobrazić sobie dziesiątki znanych powszechnie sposobów wybrnięcia z afery - od nieoficjalnych, często stosowanych, przeprosin, po ugodę pozasądową. .
O ile jednak Dorn jest dziś outsiderem, to .
Mleko się rozlało. Jedno, co można teraz Kaczyńskiemu radzić, to jak najszybsze zamknięcie tematu. Pięć tysięcy złotych to w porównaniu ze stratami, jakie poniósł, wchodząc w debatę o alimentach i rozwodzie Dorna, naprawdę niewiele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl