JÓZEF OLEKSY: Przegranych jest zdecydowanie więcej. Chyba nie tylko oni.
To zależy od tego, co robili wcześniej, jaką mają teraz drogę życiową, zawodową, publiczną, bo z tym jest chyba różnie. To zależy od tego jak potraktują tę porażkę, bo to jest
niewątpliwie porażka. Myślę, że po pierwsze nie powinni rezygnować z tej wiedzy, którą mają byli parlamentarzyści o Europie. Ona jest nikła w polskim społeczeństwie. Jeżeli będą dalej
w życiu politycznym działać to ta wiedza im się przyda i rozpoznanie instytucji, prawa europejskiego i obyczajów, więc mogą to spożytkować. Po drugie – wrócą do swoich
wcześniejszych zawodów.
Profesor Rosati był zawsze czynnym profesorem na kilku uczelniach, więc nie sądzę żeby miał jakiś większy problem, żeby znaleźć pracę. Andrzej Szejna jest prawnikiem po aplikacji, więc
pewnie wybierze drogę własnej kancelarii. Gdyby nastawił ją na prawo europejskie, wtedy mógłby być bardzo potrzebną placówką, bo jest ich mało. Nie zapominajmy, że był przecież szefem
komisji stanowienia prawa w Parlamencie Europejskim. Przybliżenie prawa europejskiego, które w 80 proc. ustanawia Parlament Europejski to wiedza rzadka. Tak po kolei można by patrzeć na nazwiska
i szukać im pracy. Nie wiem jak tam inni.
Ja uważam, że porażka porażką, ale nie powinni tego traktować jako klęski, bo przecież demokratyczne wybory i decyzje mają pewną zmienność w czasie. Trudno powiedzieć, dlaczego nie
uzyskali mandatu.
Profesor Rosati nie wchodzi, bo całe jego ugrupowanie nie wchodzi. Jego wina jest prawie żadna. natomiast wydawało mi się, że Szejna ma silną pozycję w regionie, bo tam dużo pracował. Teraz
musi się sam nad soba zastanowić, dlaczego tak właśnie wyszło. Trzeba wychodzić z założenia, że demokracja demokracja, a życie idzie dalej i spraw i publiczne i zawodowe schodzą na dalszy
plan.
To zależy od tego jak ocenimy przyczyny tych porażek. Na pewno każdy musi zrobić sobie własną analizę i wyciągnąć wnioski.Każdy musi sam dokonać takiej oceny.
Nie wiem czy to traktować jak czerwona kartkę, bo należy pamiętać, że ordynacja do Parlamentu Europejskiego jest złą ordynacją. To wszyscy wiedzą. Pewnie gdyby kandydowali w innym trybie to
liczyły by się inne elementy niż tylko przewaga partii. Przecież te wybory odzwierciedliły trwały podział ról i pozycji partii politycznych. Wcale nie działały tu osobiste walory
kandydatów, bo jednak ten podział na dwóch gigantów walczących pozostał dominujący.
Pewnie Centrolewica, bo tam nikt nie wszedł od Rosatiego. A teraz jak jest z Olejniczakiem?
Olejniczak? To on był dotąd głównym przegranym, a już nie jest! To by go bardzo dobiło jako młodego lidera.
Żadnych prozaców. Sam nie używam, a stresu w życiu mi nie brakowało. Każdy musi to po męsku znieść. Trzeba być mężczyzną.