Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mieliśmy niepokojące sygnały"

12 października 2007, 13:40
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ale mogę potwierdzić, że w 2003 r. mieliśmy sygnały o zagrożeniu. Wprowadziliśmy odpowiednie procedury, wzmocniliśmy obserwację różnego rodzaju gości i dało to jakieś efekty - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM były minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik.

Daniel Walczak: Terroryści mieli porwać samoloty lecące z Warszawy do Londynu, uderzyć w budynki na Heathrow. Czy prezydent Pakistanu pisze prawdę?

Krzysztof Janik: Obawiam się, że wiele nie mogę o tym powiedzieć.

Czyli to prawda?

Obowiązuje mnie tajemnica. Ale mogę potwierdzić, że w 2003 r. mieliśmy sygnały o zagrożeniu. Wprowadziliśmy odpowiednie procedury, wzmocniliśmy obserwację różnego rodzaju gości i dało to jakieś efekty.

Czy zatrzymano potencjalnych terrorystów?

Prowadziliśmy wtedy wiele operacji związanych z eliminowaniem grup terrorystycznych, a w 2003 r. dostaliśmy kilka sygnałów o różnych grupach i akcjach; nie tylko tych związanych z Al-Kaidą. Zaczęliśmy szukać w różnych środowiskach, parę spraw wyszło i tyle.

Zatrzymano muzułmanów?

Mniejszości narodowe mieszkające w Polsce, w tym również muzułmanie, ludzie, którzy związali swoje życie z Polską, okazywali się bardzo lojalnymi obywatelami, co nie znaczy, że nie było prób docierania do nich przez różnego rodzaju wysłanników. Proszę pamiętać, że Polska jest krajem otwartym; mnóstwo ludzi przebywa tu dłuższy czas, ale mamy i takich, którzy spędzają zaledwie 23 dni.

A ile trwało eliminowanie zagrożenia, które dotyczyło sygnału, jaki otrzymaliście w 2003 r.?

Nie pamiętam... I tej wersji będę się trzymać. Zaangażowane były wszystkie służby, poczynając od Straży Granicznej, a kończąc na Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i kontrwywiadzie. Przy okazji do tej sieci wpadły różne ryby, trochę uzysku było.

Ilu?

No wie pan. Nie pamiętam: tak odpowiem.

Czyli lektura książki prezydenta Musharrafa nie będzie dla pana zaskoczeniem?

W tym fragmencie nie do końca.

Jak ich złapano, w jakim hotelu, ilu ich było, ile mieli pieniędzy tego pan nie powie.

Nie.

Lotniska w państwach, które wymienia prezydent Musharraf, miały być słabo strzeżone. I rzeczywiście: słynna była prowokacja dziennikarska, w której reporterowi udało się w sposób niezauważony wejść na płytę Okęcia.

Wejść na płytę to jedno, a dostać się z płyty do wnętrza samolotu to drugie. Ale taki fakt bezdyskusyjnie miał miejsce.

 

Krzysztof Janik, minister spraw wewnętrznych i administracji w 2003 r. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj