Dziennik Gazeta Prawana logo

"Szkolne plany Giertycha"

12 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister edukacji Roman Giertych wyrusza na wojnę z przemocą w szkole. I chwała mu za to. Bo przecież chyba nikt nie ma wątpliwości, że uczniowie, jak chce minister, powinni dostarczać usprawiedliwienia za wszystkie nieobecności i przestrzegać szkolnego regulaminu - pisze Renata Kim, publicystka DZIENNIKA.
I chyba nikt nie zaprzeczy, że wulgarne zachowanie uczniów należy karać, choćby obniżeniem oceny z zachowania, jak proponuje Giertych. Zupełnie sensowna wydaje się też propozycja, by niesfornych uczniów wysyłać (zsyłać?) na prace społeczne. Nikomu jeszcze przecież nie zaszkodziła odrobina wysiłku na rzecz bliźnich, zwłaszcza tych mniej uprzywilejowanych niż sami uczniowie. Może więc sprzątanie w domu starców? Może odrabianie lekcji z wychowankami domu dziecka? Może nawet odśnieżanie szkolnego podwórka? Praca połączona z myśleniem o tym, dlaczego się ją wykonuje, może dać oszałamiające skutki pedagogiczne. Więc i ten pomysł ministra Giertycha nie powinien nikogo szokować.

Podobnie zresztą, jak zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach - bo niby dlaczego ich dzwonki miałyby przerywać dyskusję o "Sonetach Krymskich" czy sprawdzanie uczniowskiej znajomości działań różniczkowych. Przecież my, dorośli, też wyłączamy swoje telefony podczas ważnych spotkań. Dlaczego wymaganie tego od dzieci miałoby budzić jakieś kontrowersje?

Protestowałabym, gdyby Giertych całkowicie zakazał komórek. Telefony są nam potrzebne, by zdalnie kierować życiem rodziny, upewniać się, że dziecko dotarło bezpiecznie do domu, i wreszcie, by podyktować mu, co ma zjeść. Ale na razie minister edukacji nie wyciąga w ich stronę ręki, więc nie ma się czym martwić.

W ministerialnym podręcznym zestawie do walki ze szkolną przemocą chybiony, i to mocno, jest jedynie pomysł, by szkoły ocenione negatywnie przez osławione trójki Giertycha musiały wprowadzić u siebie obowiązkowe mundurki. Bo szkolne stroje nie mogą być stygmatem, widocznym z daleka sygnałem, że w danej podstawówce czy liceum źle się dzieje. Mundurek powinien być, i taka dawniej była jego funkcja, symbolem przynależności do konkretnej szkolnej społeczności. Powinien być powodem do dumy, a nie wstydu.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj