Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dla nas Papież już jest święty"

13 października 2007, 13:57
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jan Paweł II już jest święty, od dwóch lat mamy pewność, że jest w "domu Ojca". Czekamy tylko na oficjalne ogłoszenie tego przez Kościół. Proces beatyfikacyjny polskiego papieża przebiega w superekspresowym trybie, to rzecz bez precedensu - pisze w DZIENNIKU Szymon Hołownia, publicysta "Newsweeka".

Temu procesowi towarzyszy mnóstwo emocji i wołania, by Jana Pawła II ogłosić świętym natychmiast. To zupełnie naturalne, ale nie domagajmy się, by jeszcze przyspieszać procedury kanonizacyjne.

Po pierwsze, czas refleksji, czekanie na święto jest przecież wpisane w rytm życia religijnego. Przykładem może być Wielki Post: okres przygotowywania się na Zmartwychwstanie.

No właśnie, Wielki Post ustanowiono po to, by człowiek mógł poznać samego siebie. Proces beatyfikacyjny też jest w pewnym sensie postem - chcielibyśmy widzieć świętego na ołtarzach już, ale Kościół mówi nam, że musimy się jeszcze chwilę wstrzymać. Choćby po to, byśmy mogli się o kandydacie na ołtarze dowiedzieć jak najwięcej. Dlatego nie warto popędzać watykańskich urzędników. Dajmy im szansę, żeby zebrali świadectwa, które - jeśli nie zostaną zebrane teraz, gdy jeszcze żyją świadkowie - znikną pewnie na zawsze.

Pamiętajmy, że w tym wypadku wszystko i tak dzieje się ekspresowo. W normalnym trybie procedura kanonizacyjna trwa czasem nawet kilkaset lat. Żeby nie dochodziło do nadużyć, proces zaczyna się pięć lat po śmierci człowieka. W wypadku Jana Pawła II - jak i Matki Teresy - Kościół zdecydował się na odejście od tej zasady, bo domagali się tego wierni mający intuicję, że znali kogoś niezwykłego, bardzo bliskiego Bogu. Krzyk „Santo Subito! na placu Świętego Piotra przypominał sceny z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to sami wierni stanowczymi okrzykami przesądzali, że ten czy inny zostanie ogłoszony świętym.

Kościół wydłużył jednak drogę do stwierdzenia instytucjonalnie czyjejś świętości. Obostrzenia te mają swój głęboki sens. Za kilkadziesiąt lat - gdy ludzie pamiętający Jana Pawła II, którzy widzieli jego cuda, którzy go znali, będą już razem z nim na tamtym świecie - ich wnuki zaczną mieć wątpliwości. Nie znali Jana Pawła II, może i był to dobry człowiek, ale dlaczego ogłoszono go świętym tak szybko, łamiąc procedury? W Polsce, gdzie przywiązanie do Jana Pawła II jest ogromne, takie pytania mogą wydawać się nie do pomyślenia. Wystarczy jednak przekroczyć granicę, by przekonać się, że działalność papieża nie zawsze spotykała się tylko z uwielbieniem. Nie dawajmy przez zbytni pośpiech spadkobiercom tych krytyków łatwej broni do ręki.

Jeszcze jedno - o nas samych. Nie chciałbym także, by w tym nacisku na jak najszybszą kanonizację Jana Pawła II pojawił się element "odfajkowania". Stawiam pytanie, nie stwierdzam: czy krzyk "Santo Subito" nie bywa dla części z nas czymś w rodzaju wymówki? Próbą zagospodarowania dobrych emocji, która może nas zwolnić z refleksji na tym, co chciał nam przekazać? Z pewnością jest mu bardzo miło, że chcemy udekorować jego skronie aureolą. Czy jednak zajęci (jak najbardziej sensownym) dekorowaniem nie zapominamy, że poważna relacja ze świętym, to nie tylko potok zapewnień o naszej miłości, ale również próba wsłuchania się w jego słowa.

Nie wróżmy więc, kiedy zakończy się proces beatyfikacyjny Jana Pawła II. Nie zakładajmy się, czy będzie błogosławionym, czy od razu świętym. Dla mnie osobiście nie ma znaczenia, czy stanie się to za rok, czy za cztery lata. Najważniejsze, że proces jest w toku i mamy pewność, że już teraz możemy się z jego pomocą modlić. Święto, na które się czeka, ma większy smak. Więc czekam.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj