KE przyznała, że jest świadoma oświadczenia Moskwy i gróźb wymierzonych w rzeczniczkę.
KE: Jesteśmy przygotowani na takie scenariusze
Ujvari podkreślił, że bezpieczeństwo pracowników jest dla Komisji najwyższym priorytetem. Jak dodał, z zapisów regulaminu pracowniczego wynika, że KE jest przygotowana na to, że jej pracownicy mogą spotkać się z groźbami.
Jesteśmy przygotowani na takie scenariusze i mamy obowiązek udzielać pomocy pracownikom dotkniętym takimi zagrożeniami – powiedział rzecznik.
Rosja: Rzeczniczka powinna uważać, żeby nie natknąć się na drona
Jeszcze w piątek, krótko po tym jak rzeczniczka KE ds. zagranicznych Anitta Hipper na briefingu prasowym w Brukseli powiedziała, że nie ma dowodów na to, iż Ukraina wykorzystuje przestrzeń powietrzną krajów członkowskich do ataków na Rosję, rosyjska Rada Bezpieczeństwa opublikowała za pośrednictwem agencji TASS oświadczenie uderzające w rzeczniczkę i wymieniające jej nazwisko.
W komunikacie spekulowano, że Hipper otrzymała z pewnością dobre wykształcenie, więc nie może nie wiedzieć, że drony nie biorą się z kosmosu, ale poruszają się w przestrzeni powietrznej. Zasugerowano też, że rzeczniczka powinna uważać, żeby nie natknąć się na drona w drodze do pracy.
"Wątpimy, by pani Hipper odczuła pozytywne emocje, gdyby pewnego dnia wychodząc z domu, w drodze do pracy w biurze KE, natknęła się na zbłąkany ukraiński bezzałogowy statek powietrzny z uzbrojoną głowicą bojową" – napisano w oświadczeniu.
Rosja: Na terytorium Finlandii spadły ukraińskie drony
Rada powołała się też na doniesienia o tym, że ukraińskie drony miały rzekomo spaść na terytorium Finlandii. "Prawdopodobnie rzeczniczka Komisji Europejskiej Anita Hipper nie słyszała o tych oświadczeniach i faktach dotyczących upadków ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych w krajach UE albo nie chce o tym słyszeć" – napisano.